Hej! Wybierz swoją lokalizacje, aby zobaczyć właściwą treść.

Wybierz swoją lokalizację Hej! Wybierz swoją lokalizacje, aby zobaczyć właściwą treść.

Australia usd

Austria eur

Belgium eur

Canada usd

Croatia eur

Czech Republic eur

Denmark eur

Estonia eur

Finland eur

France eur

Germany eur

Greece eur

Hungary eur

Ireland eur

Italy eur

Japan usd

Latvia eur

Lithuania eur

Netherlands eur

Polska pln

Portugal eur

Romania eur

Slovakia eur

Slovenia eur

Spain eur

Sweden eur

Switzerland eur

United Kingdom eur

United States - USA usd

OTHER eur

Darmowa dostawa od 59 zł 🎉

Powrót do bloga

Aga, Kryśka i Wojtek Tyluś

autorzy bloga CroLove.pl

Autorzy najpopularniejszego polskiego bloga poświęconego Chorwacji - CroLove.pl. Każdego roku inspirują setki tysięcy Polaków do aktywnego zwiedzania tego pięknego kraju. Za promocję Chorwacji poza jej granicami doceniło ich m.in. Ministerstwo Turystyki Republiki Chorwacji. Finaliści konkursu Gala Twórców Twórca Roku 2019 w kategorii Podróże. Jeśli kojarzysz Chorwację wyłącznie z plażowaniem, koniecznie musisz odwiedzić CroLove. Znajdziesz tam m.in. zupełnie inną Chorwację, z bogatą historią, mieszanką kultur oraz nieziemsko pyszną kuchnią.

Chorwackie koty żądne pieszczoty

22 Wrz 2020 | 0 komentarzy | by Many Mornings

Choć temperatura w Chorwacji, a w jej dalmackiej części w szczególności, zachęca raczej do noszenia sandałów i klapek, każdy kto jak my przedkłada zwiedzanie nad plażowanie, wybiera pełne buty. A do nich skarpety. Im cieplej, tym łatwiej o otarcia i urazy – skarpety okazują się w tym śródziemnomorskim upale niezbędnym akcesorium. Niechby i były te z kotami…

Chłód kamiennych ścian, murów, murków i schodów przyciąga w Chorwacji nie tylko zmęczonych upałem turystów. Chorwacja to prawdziwe królestwo leniwych, łasych na pieszczoty kotów! Leżą rozciągnięte w kamiennych, wyszlifowanych do białości rynnach odpływowych na ulicach. Wynajdują najmniejsze nawet spłachetki cienia, w którym umieszczają dwie łapy i pół ogona, wystawiając do słońca resztę organów. Łatwo znaleźć je na parapetach, progach i krawężnikach, na których potrafią rozciągnąć się niczym węże. Uwielbiają malownicze zaułki, o które w wąskich uliczkach wiekowych miast nietrudno. Włażą pod samochody i kawiarniane stoliki. Kiedy siadasz na chwilę, żeby podelektować się schłodzonym Radlerem, układają się tuż obok i wraz z tobą czekają na kelnera w nadziei, że obok schłodzonego piwa pojawi się na stole bodaj jedna porcja Čevapi. Ryba też może być. Siedzą w oknach, lustrując przechodniów. Kiedy wędrujesz murami Dubrownika, widzisz je zalegające na nierównościach okolicznych ścian domów – na wysokości, na którą chyba musiały podfrunąć…

Czasem lekce sobie ważą wszystkie zasady i wylegują się na środku ulicy, podczas gdy dookoła przelewa się różnobarwny tłum urlopowiczów. I nikt nie narzeka! Co i rusz ktoś kuca, głaszcze pod bródką, przemawia pieszczotliwie. Błyskają flesze aparatów… No, dobra: ludność nagminnie robi zdjęcia smartfonami, a koty prężą się i pozują w najlepsze. Najlepiej mają oczywiście te najmłodsze, wzbudzające najwięcej czułości. Ale i wypasione na čevapsko-rybim wikcie, stare tłuste kocury nie mogą narzekać. Osobna kategoria to koty wypłaszczone niczym krzywa epidemiczna. Niemal wsmarowane w kamienne posadzki i trotuary. Strzegące kawałka chłodnego cienia jak niepodległości. Trzeba ich dotknąć, aby upewnić się, że to nie tylko cień kota, ale żywa trójwymiarowa istota. Są i koty zalegające na pomnikach, zwłaszcza pomnikach poetów, filozofów oraz wszelkiej maści artystów, których w Chorwacji nie brakuje. Czasem można odnieść wrażenie, że to sami twórcy powrócili w kolejnym wcieleniu i leniwie toczą wzrokiem po okolicy.

I jeszcze koty zasiedlające pustostany. W niektórych rejonach Chorwacji niszczejące pustostany koegzystują doskonale z nową tkanką miasta oraz infrastrukturą turystyczną. Tak jest np. w miasteczku Mali Lošinj, które miejscami przypomina Hawanę. Kiedy spacerujesz wąskimi uliczkami, co chwilę pojawia się jakiś kot, który najwyraźniej pilnuje opustoszałej siedziby. Zwabiony odgłosem kroków, wychodzi na spotkanie, jakby chciał sprawdzić kto znowu plącze się po okolicy. Może to sam właściciel, który wspomina czasy świetności domostwa…?

Chorwackie koty to temat na poemat. Czarne, rude, srebrne i szylkrety. Pogodzone ze swoim losem turystycznych atrakcji, domagające się nieustannej atencji ale i zdolne do syków, fuknięć i drapania, kiedy tej atencji jest za dużo. Koty tęsknie wpatrzone w horyzont w portowych zakamarkach, jakby czekały na powrót kogoś bliskiego z podróży. I te dybiące na rybie resztki w okolicy kafejek zlokalizowanych w bezpośredniej bliskości plaży lub mariny – jeśli nie zadbają o swój interes, mewy pierwsze dorwą się do smakołyków.

Gdybym kiedyś odrodził się w kolejnym wcieleniu, chyba chciałbym być chorwackim kotem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

POWIĄZANE PRODUKTY

MOŻE CI SIĘ SPODOBAĆ