DARMOWA DOSTAWA OD 79ZŁ

Powrót do bloga

Czy pierwszy raz boli? Inicjacje w świecie Many Mornings

02 Cze 2020 | 0 komentarzy | by Many Mornings

Pierwszy raz to nie byle co. Moment każdej inicjacji to czas zawieszania między niewinnością a doświadczeniem zdobytym w długotrwałej praktyce. Intuicyjnie kojarzymy „ten pierwszy raz” ze sferą seksualności. Ale przecież to nie wszystko! Początki są ludzką codziennością. Zrobienie pierwszego kroku jest niezbędne, by móc wyruszyć w nieznane. 5 lat temu postanowiliśmy, że podciągniemy nogawki, naciągniemy na stopy kolorowe skarpety i wejdziemy nieśmiało, lecz z głową pełną marzeń w świat biznesu, tworzenia marki i produktu. Jak wspominamy naszą inicjację? Weź głęboki wdech i kontynuuj czytanie.

Ach te początki! – marzenia o zrobieniu „tego” tu i teraz. Wewnętrznie pragniemy, by dookoła paliły się zapachowe świece i grała piękna muzyka. Ale świat bardzo szybko weryfikuje mrzonki. Niedoświadczonego najłatwiej złapać w sidła fantazji. W końcu nadchodzi moment konfrontacji: oczekiwania vs. rzeczywistość. Jako niespełnieni romantycy, uznaliśmy, że jeśli mamy pomysł, to połowa sukcesu za nami. Czy na pewno?

 

Skarpetki na dobry poranek

Nie bez powodu padło na skarpetki. Znamy się (Adrian i Maciek) ze szkolnej ławki. Pochodzimy z Aleksandrowa Łódzkiego, kiedyś zagłębia dziewiarskiego. Obydwaj mieliśmy ze skarpetkami wiele wspólnego. Czy oznaczało to, że przepis na firmę jest gotowy i prosty? Oj nie! Przed nami był jeszcze twardy orzech do zgryzienia: jak nazwać firmę by nie odwoływać się wprost do skarpetek. Uznaliśmy, że jeśli ma nam się udać i czymś się wyróżnić, to powinniśmy wymyślić ciekawą nazwę. Nie chcieliśmy być kolejnymi wesołymi skarpetkami, ani Skarpetpolem.

Zaczęliśmy od pustej ściany u Adriana w pokoju i co kilka dni, przyklejaliśmy karteczki z hasłami, ideami, wartościami. Dziś czujemy, że nasza nazwa w pełni określa nas samych i to, co tworzymy.

Szczerze mówiąc, proces tworzenia nazwy był wyjątkowo trudny i czasochłonny – potrzebowaliśmy aż trzech miesięcy, by powstało Many Mornings. Zaczęliśmy od pustej ściany u Adriana w pokoju i co kilka dni, przyklejaliśmy karteczki z hasłami, ideami, wartościami. Daliśmy sobie po prostu czas na to, by oswoić się ze swoimi pomysłami. Podobnie jak w życiu, czasem pod wpływem chwili popełniamy błędy młodości i tracimy coś, co trudno nadrobić. Nie chcieliśmy niczego żałować, dlatego nie spieszyliśmy się. Dziś czujemy, że nasza nazwa w pełni określa nas samych i to, co tworzymy.

 

 

Archimedes tworzy skarpetki nie do pary

Wydawałoby się, że skarpetki to prozaiczna sprawa, a produkcja wymaga raczej biegłości technicznej, niż otwartej głowy. Jednak nigdy nie myśleliśmy tymi kategoriami, ponieważ Many Mornings nie był po prostu pomysłem na biznes, ale sposobem na życie. Nie chcieliśmy po prostu otwierać kolejnej łódzkiej szwalni, która taśmowo produkuje tysiące sztuk bielizny. Od początku wiedzieliśmy, że każdy skarpetkowy wzór to mini dzieło sztuki, a przynajmniej zgrabny tekst kultury. Ilustracyjne podejście do dziewiarstwa to była nasza mała rewolucja.

Mimo, że pierwsze geometryczne wzory od samego początku realizowały tę misję, to chwilę trwało, zanim pewnego poranka wstaliśmy z archimedesowym „Eureka!” na ustach. Ówczesny okrzyk radości był spowodowany innowacyjnym pomysłem, by robić skarpetki nie do pary. Od tamtej pory każdy model miał być historią opowiedzianą na dwóch różnych skarpetkach.

 

Ojcowie założyciele Republiki Skarpetek

Gdy odebraliśmy pierwsze skarpetkowe modele z linii produkcyjnej, czuliśmy w dłoniach przyjemny ciężar mieszaniny odpowiedzialności i ekscytacji. To moment naznaczony ojcowską dumą. Oczy błyszczały rozświetlone widokiem zrealizowanej potencji twórczej; nasze pomysły narodziły się! Zmaterializowało się to, co wcześniej utkane było jedynie z eterycznych nici wyobraźni.

Następnie należało zająć się wychowaniem dziecka, czyli organizacją dystrybucji. A nie jest to prosta sprawa! Podręczników dla młodych rodziców jest od groma, a nad każdym wyborem wisi wielki znak zapytania. Zanim doszliśmy do pewnych rozwiązań, które dziś pozwalają nam myśleć z dumą o dorosłości Many Mornings, obdarowywaliśmy skarpetkami znajomych. Zbieraliśmy opinie w najbliższym gronie, odnotowawszy każdy uśmiech i każde narzekanie w skrupulatnie prowadzonych kajecikach. Rozbudowywaliśmy excele user experience na panelach i parkietach naszych koleżanek i kolegów.

 

 

W końcu dotarliśmy też z naszymi skarpetkami do szerszego grona użytkowników, dzięki popularnej formie targów odzieżowych. Także w tym przypadku nie gasnący entuzjazm pozwalał zapomnieć o trudnościach logistycznych. Konsekwentnie realizowaliśmy plan aranżacji, który można, by nazwać – ekhem, ekhem – minimalizmem. Już pierwsze targi okazały się skuteczne, bo na wieszaku z Ikei oprócz inauguracyjnych wzorów wisiały też marzenia i pierwsze uśmiechy przechodniów. Sukcesywnie przez kolejne lata, niczym obwoźny skarpetkowy kram, jeździliśmy na wszelkie targi sprzedażowe. Mieliśmy okazję bezpośrednio wręczyć naszym pierwszym klientom skarpety z wieszaka, czy drabiny. Poznaliśmy naszych odbiorców, a część z nich stało się naszymi przyjaciółmi.

 

Many Mornings nadaje ze stolicy przemysłów kreatywnych

Górnolotne fantazje napędzają wiele młodych firm i – naszym zdaniem – należy im wybaczyć błędy młodości. Tylko stop marzycielskiego ducha z wielkoduszną naiwnością może okazać się trwały. Wyposażeni w optymizm i wiarę we własne pomysły, myśleliśmy o sobie jako o start-upie, który musi mieć uszy otwarte na głosy użytkowników. Dlatego osiedliśmy w przestrzeni kojarzonej z łódzkim przemysłem kreatywnym.

Nasze charaktery są wypośrodkowane: 40% fantazji, 40% racjonalizmu i 20% uśmiechu. Pozwala nam to na całkiem zwinne stąpanie po meandrach biznesowych szlaków i przechadzkach po pofabrycznych kompleksach kreatywnej Łodzi.

Naszym pierwszym domem była Off Piotrkowska ze swoim nieco bohemicznym powabem. Lokalizacja pierwszego biura była strzałem w dziesiątkę, bo dzięki niej mogliśmy mieć stały kontakt z żywą tkaną miasta. Inspiracje czekały tuż za rogiem, a przez okno można było obserwować jak skarpetki uśmiechają się do swoich twórców ze stóp pierwszych użytkowników. Off Piotrkowska wyposażyła nas w świeżość myślenia i twórczy, artystyczny ferment środowiskowy. Jednocześnie wciąż udało nam się zachować równowagę i umiejętność twardego stąpania po ziemi. Nasze charaktery są wypośrodkowane: 40% fantazji, 40% racjonalizmu i 20% uśmiechu. Pozwala nam to na całkiem zwinne stąpanie po meandrach biznesowych szlaków i przechadzkach po pofabrycznych kompleksach kreatywnej Łodzi. Całe szczęście, bo chodniki bywają tu nierówne.

 

Podwodne życie w oceanach sukcesu (czyta Krystyna Czubówna)

Przełom nastąpił u schyłku 2014 roku. Kilka dni przed Sylwestrem świat ujrzał pierwszy skarpetkowy wzór nie do pary – Fish and Scales. Fiolet rybich ławic mienił się tak wspaniale, że nie mieliśmy już dłużej wątpliwości w którą stronę rozwijać nasze projektowe możliwości. Many Mornings popłynęło z prądem do mórz i oceanów sukcesów.

Gdy sternik pewną ręką wytycza kierunek, a firma wysuwa się naprzód w regatach, nie trzeba mieć tak uważnego baczenia na naturę rynku, czy boski gniew kryzysów ekonomicznych

Szczęśliwie dzięki innowacyjnemu myśleniu, sami nadaliśmy bieg nurtowi. Przez wiele lat nie czekały na nas żadne sztormy, czy próby Odysa. Ośmielamy się twierdzić, że zasłużyliśmy na wiatr w żagle, bo przegoniliśmy przeznaczenie. Gdy sternik pewną ręką wytycza kierunek, a firma wysuwa się naprzód w regatach, nie trzeba mieć tak uważnego baczenia na naturę rynku, czy boski gniew kryzysów ekonomicznych. Wiemy skądinąd, że marketingowcy tego świata mają swoją biblię, którą nazywają „Strategią błękitnego oceanu”. Jesteśmy pewni, że gdyby autorzy: W. Chan Kim i Renée Mauborgne pisali swoją książkę w pierwszych skarpetkach Many Mornings na stopach, to byłaby jeszcze lepsza! Przecież Fish and Scales pozostaje kolorowym drogowskazem dla wszystkich innowatorów. Upodobanie do przedstawiania zwierzaków pozostało nam dziś. Many Mornings to skarpetkowe ZOO. Czy w swojej szufladzie-zagrodzie masz wszystkie zwierzęta i dobrze się z nimi obchodzisz? Mamy nadzieję!

 

 

Skarpetki na rajskiej wyspie

Nasze marzenia okazały się bardzo elastyczne – ciągle powiększały swoje granice. Chcieliśmy podążać w nieznanie i szukać nowych przestrzeni dla naszych skarpet. Wyprawy w przestworza rynkowych oceanów muszą jednak czasami kończyć się zawinięciem do portu. Żaden rejs nie obędzie się bez bardzo konkretnych miejsc, gdzie można sobie pozwolić na wymianę handlową dla korzyści każdej z uczestniczących stron. Firma z chęcią zostawia na lądzie liczne pary kolorowych skarpetek, dzięki czemu może dalej kontynuować wyprawę. Pierwszą wyspą, do której zawinęliśmy była Łódź, co wydaje się naturalne choćby ze względu na bliskość geograficzną. Tubylcy z Manufaktury z chęcią kupują skarpetki nie do pary, czym od lat przekonują nas do tego, żeby wybór macierzystego portu był strzałem w dziesiątkę. Zresztą co tu dużo mówić – już sama nazwa miasta w centralnej Polsce nakłania do podjęcia podróżniczych wyzwań. Dlatego – nabrawszy doświadczenia na lądzie i wypracowawszy przyjazne relacje z mieszkańcami – ruszyliśmy, by dalej eksplorować świat handlu. Archipelag Many Mornings liczy dziś bardzo wiele wysp i wysepek, spośród których można wymienić choćby stosunkowo niedalekie wyspy stołeczne, ale także graniczne przyczółki w Szczecinie. Dobrą łodzią można popłynąć naprawdę daleko.

 

Marynarze biznesu mają dobre serca

Na zakończenie pozwolimy sobie na krótki morał. W końcu każdy marynarz biznesu, wyposażony w rozliczne doświadczenia, powinien być dobrym gawędziarzem. Otóż, śpieszymy donieść, że pierwszy raz nie boli. Nie należy się bać wyzwań, o ile jesteśmy dobrze przygotowani. Początkujący przedsiębiorca powinien wyznaczyć sobie kierunek drogowskazem marzeń, a jednocześnie nie zapominać o tym, że nie przeżyje podróży bez bagażu doświadczeń, oszczędności i wyrzeczeń. Żaden podróżnik nie powinien odznaczać się przesadną brawurą – ostrożność to także cnota. Dzięki temu każdy pierwszy raz może zakończyć się rozkoszą dumy, spełnieniem wypełniającym całe biznesowe ciało (czyli kolektyw pracowników).

 

 

Praca w zespole jest dla nas szczególnie ważna. Budowanie atmosfery zaufania wśród pracowników pokazuje, że nowoczesna firma nie musi skupiać się tylko na wartościach merkantylnych. Bowiem rejs po archipelagu handlu tekstylnego nie musi być gospodarką rabunkową. W Many Mornings piraci to tylko motyw na skarpetkach Pirate Island.

Bowiem rejs po archipelagu handlu tekstylnego nie musi być gospodarką rabunkową.

W rzeczywistości pokładamy wiarę w zrównoważony rozwój i dzielimy się zyskanymi zasobami. Taką taktykę polecamy wszystkim, którzy mają swoje biznesowe pierwsze razy dopiero przed sobą. Naszym sposobem na dzielenie się z innymi jest program SHARE A PAIR. Odpowiedzialność społeczna firmy od początku była dla nas niezwykle ważna. Na początku za każdą kupioną parę naszych skarpet, przekazywaliśmy drugą parę potrzebującym. Choć dziś inicjatywa znacznie się rozrosła i zmieniła format, to wciąż z dumą wspominamy rozdanie ponad 100 tys. par skarpetek dla osób w potrzebie. Dziś pomagamy na wiele sposobów. Share a pair sprawia, że nasz każdy pierwszy raz był wart zachodu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

RELATED PRODUCTS

YOU MAY ALSO LIKE