Hej! Wybierz swoją lokalizacje, aby zobaczyć właściwą treść.

Wybierz swoją lokalizację Hej! Wybierz swoją lokalizacje, aby zobaczyć właściwą treść.

Australia usd

Austria eur

Belgium eur

Canada usd

Croatia eur

Czech Republic eur

Denmark eur

Estonia eur

Finland eur

France eur

Germany eur

Greece eur

Hungary eur

Ireland eur

Italy eur

Japan usd

Latvia eur

Lithuania eur

Netherlands eur

Polska pln

Portugal eur

Romania eur

Slovakia eur

Slovenia eur

Spain eur

Sweden eur

Switzerland eur

United Kingdom eur

United States - USA usd

OTHER eur

Darmowa dostawa od 59 zł 🎉

Powrót do bloga

Czy Pina Bausch tańczyła w kolorowych skarpetkach? Historia baletu i teatru tańca

19 Sie 2020 | 0 komentarzy | by Many Mornings

Dystyngowany, elegancki, adresowany do wyższych sfer – oto jeden z wyobrażonych obrazów baletu. Eteryczne kobiety i subtelni mężczyźni w rytm wysublimowanych melodii pokazują jak piękne może być ciało i jego ruch. Równolegle istnieje jednak druga strona tego wyjątkowego tańca – pełna wyrzeczeń, wyczerpujących treningów, potu, łez i krwi. Jak wiele sekretów skrywa historia baletu? Czy eleganckim baletnicom przystoi noszenie kolorowych skarpetek?

Dzisiejszy balet to taniec bardzo zróżnicowany. Z jednej strony mamy więc klasyczne szkoły hołdujące dawnym etykietom i niemal wojskowej mustrze, gdy idzie o dopuszczalność kroków czy gestów; z drugiej zaś wykształciły się już strategie eksperymentatorskie, stawiające nacisk na ekspresje i emocje, które częściej niż baletem określa się nawet teatrem tańca. Z perspektywy powszechnych stereotypów może wydawać się to dziwne, ale tak naprawdę u swych korzeni balet wcale nie był rozrywką dla snobów w nudnych skarpetkach. Gdyby Many Mornings istniało już wtedy, pionierzy baletu na pewno chodziliby w kolorowych balerinach nie do pary. Uwierzcie, że tak naprawdę balet wywodzi się z… włoskiego karnawału!

Bal(et) maskowy i karnawał

Pierwsze formy baletu datuje się na XV wiek, a za ich kolebkę uważa włoskie dwory. Spektakle, podczas których recytowano, śpiewano, muzykowano oraz oddawano się pantomimie i tańcowi, organizowano z okazji karnawału lub triumfu. Z czasem z tych dorocznych rytuałów wyodrębnił się nie tylko balet, ale też teatr nowożytny czy opera.

Patrząc na karnawałową fetę pełną kolorów, masek, wystawnego jedzenia i szalonych tańców inspirowanych magicznymi rytuałami, aż trudno uwierzyć, że stała się inspiracją tak skodyfikowanego tańca, jak balet. Także triumfy, które stanowiły formę kolorowej parady na cześć zmarłego władcy lub uwielbianego poety, pełne mitologicznych przebierańców lubiących lubieżne, satyryczne przyśpiewki, pozornie nie mają wiele wspólnego z elitarną rozrywką modernizmu.

Jak więc dionizyjskie potupajki zmieniły się w dystyngowane kroki? Co sprawiło, że wyluzowani Włosi postanowili zamienić wielobarwne, krzykliwe stroje na opinające ciała monochromatyczne uniformy? Dlaczego klasyczne baletnice nie kojarzą się ze skarpetkami typu Paradise Parrot? To wszystko wina Katarzyny Medycejskiej, która po poślubieniu Henryka II, sprowadziła z ojczystego kraju do Francji włoskich nauczycieli tańca, zwanych professore di ballare.

Francuska Królewska Akademia Tańca

Obwarowana różnymi zasadami technika tańca klasycznego oficjalnie ukształtowała się na renesansowym dworze francuskim. Tamtejsza arystokracja hołdowała ideom harmonii, piękna i dyscypliny. Poza tym chętnie oddawała się dworskim pląsom. Z tego upodobania narodziły się nowe zawody, m.in. choreografa oraz nauczyciela tańca. Każdy francuski dostojnik i dama musieli znać kroki salonowych tańców. Oczywiście obyczaje potrafiły zmieniać się z sezonu na sezon. Na dworze obowiązkowo funkcjonował więc mistrz tańca, który odpowiadał za organizację baletów oraz nauczanie arystokratów wszelkich ukłonów i obrotów. Jeżeli wierzyć historykom taki professore di ballare nie mógł narzekać ani na wysokość zarobków, ani na pozycję społeczną. Z czasem pojawiła się nawet pozycja królewskiego instruktora tańca.

To właśnie tę funkcję (jako pierwszy w historii) piastował niejaki Michael Lacomte, gdy zainspirował go włoski karnawał. Kolorowe widowiska były jednak zbyt barwne i chaotyczne, jak na francuskie standardy, więc dostosował on choreografię do oczekiwań francuskiego dworu. Jasne wszak było, że wulgarne przyśpiewki z włoskich triumfów nie przystają ufryzowanym Francuzom – warto tu jednak zaznaczyć, że te przemiany względem włoskich wzorów wcale nie oznaczały skromności, był to po prostu inny, bardziej stonowany rodzaj przepychu. Z czasem, gdy tańczący nabierali wprawy, kroki ulegały skomplikowaniu. W końcu (w 1661 roku) król Ludwik XIV uznał, że taniec zasługuje na wyróżnienie w formie Królewskiej Akademii Tańca.

Na wykształcenie się oficjalnych zasad baletu przyszło jednak światu czekać jeszcze 160 lat. Dopiero w 1820 roku Carlo Blasis w dziele „Trattato sull’arte della danza” („Traktat o sztuce tańca”) stworzył francuskojęzyczną terminologię dla poszczególnych ruchów i tanecznych pozycji. Do ostatecznej perfekcji i kodyfikacji baletu doszło dopiero, gdy upowszechniło się specjalne obuwie baletnic, czyli baletki, inaczej zwane pointami. Umożliwiały one wspinanie się przez tancerki na same czubki palców. Od nich także wzięła się polska nazwa charakterystycznych niewidocznych znad buta skarpetek – balerin.

W  1832 roku Maria Taglioni (skądinąd córka włoskiego baletmistrza Filippo Taglioni, a nie Francuza) jako pierwsza w historii, odegrała całe przedstawienie wyłącznie na czubkach palców. Wydarzenie to dało początek ery romantyzmu w balecie, a Maria Taglioni stała się jego wzorcową wdzięczną nimfą. Z pewnością wiele panien wzdychało z zazdrością na widok jej uroku, tak jak Werter wzdychał do symbolicznej białej sukienki, która doprowadziła do jego zguby.

Historia baletu i Rosja

W drugiej połowie XIX wieku Francja przestała wieść prym w sztuce baletu, a na popularności zyskali tancerze i kompozytorzy z Rosji. Taniec klasyczny na Wschód zaimportowała w XVIII wieku Katarzyna II (co te Katarzyny tak się na ten balet uwzięły?), a kolejni władcy sprowadzali do kraju najlepszych europejskich choreografów, dbając o rozwój własnej narodowej akademii tańca. Opłaciło się, bo sprowadzony z Francji Marius Petipa powołał do życia nową formułę baletowego przedstawienia, czyli balet divertissement, który do dzisiaj określany jest jako forma baletu rosyjskiego.

Balet divertissement słynął (i słynie) z przepychu i patosu (wystarczy wspomnieć, że zalicza się doń choćby „Jezioro Łabędzie”). Na scenach pojawiły się wystawne dekoracje i wymyślne stroje (niekoniecznie adekwatne do mody). Niezwykle ważne stały się popisy techniczne solistów i eksponowanie wyćwiczonych ciał, co potrafiło odbić się na spójności z wątkiem dramaturgicznym spektaklu. Pojawił się również moment kulminacyjny zwany Grand Pas de Deux, podzielony na konkretne, możliwe do wyliczenia partie, a sama struktura formalna uległa wyraźnej krystalizacji.

Już wcześniej we Francji widać było tendencję do tworzenia zasad w balecie, ale Rosjanie wynieśli rzecz na kolejny poziom. Można się tylko domyślać, że treningi baletowe stały się jeszcze bardziej mordercze, niebezpiecznie zbliżając się do musztry. Nie wszystkim artystom się to podobało. Wkrótce na horyzoncie dało się już dostrzec zapowiedź zmian, zmieniających kurs baletu na bliższy jego gorącym, włoskim korzeniom.

Zasady są po to, żeby je łamać, czyli Piny Bausch prawda ciała ważniejsza od techniki

XX wiek przyniósł przemiany w każdej dziedzinie sztuki. Kolejne kanony traciły na znaczeniu, a twórcy poszukiwali nowych form wyrazu. Skostniały modernizm i wszelakie zasady zaczęły robić miejsce dla ekspresji i dynamicznych poszukiwań. I wojna światowa zatrząsła dotychczasowymi wartościami społecznymi, II wojna światowa zaś zupełnie je zrujnowała. Dotychczasowe zasady zawiodły, więc należało je pogrzebać. Efektem tej rewolucji była działalność takich person, jak Pina Bausch.

Pina Bausch tańczyła od najmłodszych lat pod okiem Kurta Joossa, który nazywany jest ojcem niemieckiego tańca ekspresjonistycznego. To właśnie on zaczął stosować termin „teatr tańca”, określając nim nową misję kompozycji tanecznych. W swoich spektaklach odchodził od rosyjskiej kodyfikacji, czyniąc z tancerzy ich kreatywnych uczestników i traktując ciało jako środek ekspresji. W jego mniemaniu wystawne dekoracje były zbędne, ponieważ ciężar znaczeniowy spoczywał na działaniu i doświadczaniu przestrzeni. Widzowie zaś mieli uczyć się tej symboliki ruchu poprzez ćwiczenie, czyli nieustające obcowanie ze spektaklem.

Nic dziwnego, że i Pina Bausch daleka była od pielęgnowania uznanych zasad klasycznego tańca, jakkolwiek jako baletnica występowała na najważniejszych światowych scenach. W wieku 33 lat jednak przyjęła stanowisko dyrektora artystycznego zespołu baletowego i dała się poznać jako rewolucjonistka. Odeszła zupełnie od idei perfekcyjnej kondycji i doskonałej techniki. Do swoich spektakli angażowała osoby w każdym wieku, wierząc, że nieważne jest to, jak ktoś się porusza, ale co go porusza. Wielokrotnie powtarzała, że dobiera tancerzy według klucza miłości – angażuje tych, których mogłaby pokochać. Na jej scenach próżno było szukać tiulowych spódniczek, zgrabnych podnoszeń i pełnej patosu, poukładanej muzyki. Zamiast tego tancerze potrafili na scenie płakać, kroić cebulę, ubierać się w giezła, ociężale tupać albo biegać po sztucznych kwiatach – jeżeli więc zastanawiacie się, czy miałaby coś przeciwko różnokolorowym skarpetkom, odpowiedź brzmi: z pewnością nie. Sztuka Bausch nie miała zachwycać kanonicznym pięknem, ale boleśnie poruszać. Do dzisiaj jedni uważają ją za wirtuozkę, a inni za prostacką propagatorkę pornografii bólu.

Łam zasady, wyrażaj siebie i tańcz w skarpetkach

Historia baletu pokazuje, że to nieszablonowe myślenie daje najciekawsze rezultaty. Włoski karnawał to popisowy przykład zrywania z kanonem, który przyniósł protowersję baletu. Królewski instruktor tańca, Michael Lacomte, zaryzykował i postanowił (po drobnych modyfikacjach, ale jednak!) nauczyć francuskich dworzan czegoś spoza ich strefy komfortu. Rosyjscy kompozytorzy i tancerze mieli odwagę postawić wszystko na jedną kartę i pokazać światu przepych i wyczerpujące zaangażowanie tancerzy swojego baletu. W końcu przedstawiciele tanecznej awangardy nie przestraszyli się kilku setek lat tradycji i kiedy świat stanął na głowie, postanowili zrobić to samo ze sztuką. Nie bój się więc kupować kontrastujących skarpetek – choćby i Pink Flamingo – i wyrażać siebie na tysiące innych sposobów (tylko uważaj, żeby się nie poślizgnąć bez butów).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

POWIĄZANE PRODUKTY

MOŻE CI SIĘ SPODOBAĆ