DARMOWA DOSTAWA OD 79ZŁ

Powrót do bloga

Jak przeżyć na bezludnej wyspie? Robinson Crusoe pracuje w Many Mornings

21 Maj 2020 | 0 komentarzy | by Many Mornings

Opowieści o bezludnej wyspie rozpalają zbiorową wyobraźnię nie od dziś. Kultura popularna na poważnie rozpoczęła temat na początku XVIII w., a więc w czasach, gdy powieść nowożytna dopiero od niedawna grasowała po wyboistych terytoriach literatury. Brytyjski pisarz Daniel Defoe stworzył wtedy postać Robinsona Crusoe, która do dziś dosłużyła się niemalże rangi archetypu. Narracja Defoe dawała o sobie znać wielokrotnie; ostatni raz na dużą skalę chyba w serialu „Lost”. Poruszyła także wrażliwą strunę fantazji pracowników i fanów Many Mornings, którzy śnią o piaszczystych plażach i polowaniach w kolorowych skarpetkach na nogach. Sprawmy, by bezludna wyspa była dla nas jak drugi dom!

Literatura to szczególne tworzywo, miękkie i plastyczne, modelowane pod krytycznym ostrzem umysłu odbiorcy. Jednostkowa wyobraźnia za każdym razem tworzy osobny świat. Mimo, że punktem wyjścia jest jednakowy artefakt (czyli tekst literacki), to powstaje z niego nieskończenie wiele odgałęzień.

Tym sposobem właściciele Many Mornings płyną na bezludną wyspę jachtem, fotograf na swoim archipelagu zawsze spotyka malownicze widoki, a marketingowiec siedzi smutny i samotny.

Gdy tylko założymy skarpetki The Book Story na nogi, zaraz zaczynamy iść osobnymi drogami. Trochę jak koty, poruszamy się zgrabnie po tylko sobie znanych ścieżkach i tworzymy własne alternatywne rzeczywistości. Tym sposobem właściciele Many Mornings płyną na bezludną wyspę jachtem, fotograf na swoim archipelagu zawsze spotyka malownicze widoki, a marketingowiec siedzi smutny i samotny. Doszły do nas słuchy, że niektóre fanki MM – mimo że na bezludnej wyspie są zupełnie same – dalej żądają skarpetek dziecięcych. Cóż, siła przyzwyczajeń jest potężna i dyktuje zasady także wyobraźni.

Bezludna Wyspa Many Mornings nazywa się Utopia

Jest jednak pewna cecha wspólna, właściwa dla wszystkich naszych wyobrażeń o bezludnej wyspie.  To historyczna operacja na narracji Daniela Defoe, wyrosłej z ducha kolonializmu. Temat brytyjskiej powieści jest fantazją o eksploracji i zdobywaniu nowych lądów; fantazją, którą jesteśmy skłonni podzielać. A jednak wywołuje w nas także dysonans, gdy w opowieściach w końcu napotykamy Piętaszka (czarnoskórego kanibala, przyjaciela Robinsona).

Równość i braterstwo to dla nas nie tylko puste frazy, ale prawdy dnia codziennego. Chcemy poznawać inne kontynenty, miasta i wysepki – ale nie brać ich w posiadanie!

Tubylcza kultura na bezludnych wyspach literatury zwykle prezentowana jest jako infantylna, wsteczna, nieracjonalna, a nawet śmieszna. Dla każdego europejskiego Robinsona wydaje się nie do przyjęcia. Owszem, Piętaszek może być dla nas przydatny, gdy pomaga w polowaniu lub ma dokładniejszą mapę wyspy, niż ta z naszych skarpetek. Ale nie jest przecież godnym partnerem do rozmowy! Tak właśnie myślano we wczesnokapitalistycznej Anglii i tak wielu ludzi myśli do dziś. Jednak w Many Mornings takie nastawienie zostawiliśmy za horyzontem. Równość i braterstwo to dla nas nie tylko puste frazy, ale prawdy dnia codziennego. Chcemy poznawać inne kontynenty, miasta i wysepki – ale nie brać ich w posiadanie! Dlatego w naszej opowieści Piętaszek zawsze jest bliskim przyjacielem i równorzędnym partnerem. Chętnie obdarujemy go skarpetkami Pirate Island, a w zamian nie będziemy oczekiwać paciorków, tylko wspaniałych opowieści (wśród których bezludna wyspa będzie tylko jednym z tematów).

 

 

Dbaj o planetę nawet na bezludnej wyspie!

Pomni ważnych przykazań i zwykłej ludzkiej przyzwoitości (w przekonaniu, że bezludna wyspa to nasze wspólne dobro), nie chcemy niszczyć, ale dbać o najbliższe otoczenie. Miejsce, do którego dotrzemy, jawi się jako raj na Ziemi. Dlatego przesłanie Save The Planet staje się dla nas jeszcze ważniejsze niż dotychczas. Będziemy przygotowywać wyłącznie rozsądne zestawy przetrwania – bez plastikowych opakowań na każdą drobnostkę; nie zaczniemy także ogrzewać się węglem. Poza tymi obostrzeniami rozwiązań jest jednak wiele – tak jak różnorodne są nasze osobowości. Każdy inaczej przewiduje swoją przyszłość na wyspie, wobec tego wybiera całkiem odmienne wyposażenie.

Dlatego przesłanie Save The Planet staje się dla nas jeszcze ważniejsze niż dotychczas. 

Ważny głos, który usłyszeliśmy podczas naszych przygotowań, pochodził od kobiet. Dziewczyny zatrudnione w Many Mornings na co dzień z chęcią noszą wzór Plant Lover. Dotychczas miały okazję przechadzać się w nim przede wszystkim po kamienicznych wnętrzach biura i swoich mieszkań, w których oddają serce roślinom doniczkowym. Tym razem jednak czeka na nie poważniejsze wyzwanie! Ale dzielne ogrodniczki nie lękają się prób dla swoich umiejętności. Widzimy, że już pakują nasiona – dobrane tak, by wytrzymały tropikalny klimat. Dzieje się to wszystko trochę na wyczucie, dzięki kobiecej intuicji. Ciepłolube warzywa ze skarpetek Veggie Mix brzmią jak rozsądny wybór! Kukurydza kojarzy się z Meksykiem i Ameryką Łacińską, więc prawdopodobnie przetrwa w trudnych warunkach. Podobnie papryka. Niestandardowo dobierzemy jej towarzystwo pomidorów. Zmuszeni jesteśmy zrezygnować z rzodkiewek i Garden Carrot, wydają się zbyt polskie. Szkoda, bo w tropikach przypominałyby nam o wiośnie.

Ktoś krzyczy, by nie zapomnieć o motyce, łopacie i pługu. Co? Pług to już chyba przesada. Trudno zmieścić te wszystkie rzeczy do podręcznego bagażu, a szefowie MM mówią, że na jachcie skończyło się już miejsce. Podobno zabrali tyle piwa rzemieślniczego, że wyporność przechodzi poważny test.

Kanapa na bezludnej wyspie? Koniecznie!

Oho! Dochodzą do nas także odgłosy krzątaniny z działu IT. Przecieramy oczy ze zdumienia. Wydaje się, że przyjęta przez nich polityka jest krótkowzroczna. Na stopy wdziali skarpetki Game Over, a pod pachami kurczowo trzymają konsole. To nic, że na bezludnej wyspie nie będzie prądu; z najdroższym skarbem nie można się rozstać za żadną cenę! Drugą (wolną) ręką przygotowują kanapki z masłem orzechowym, a do papierowych torebek chowają Fast Foot. Cóż, nie wiadomo na jak długo wystarczą te pomysły na przetrwanie, ale na pewno będzie smacznie! Gdy piszemy te słowa, kątem oka widzimy, że jeden z chłopaków próbuje znieść po schodach kanapę. Są takie meble, bez których naprawdę trudno wyobrazić sobie pobyt na bezludnej wyspie.

Samochodem na San Escobar

Wtem zza okna dochodzi warkot silnika. To dział B2B nie patyczkuje się z drobnymi, doraźnymi rozwiązaniami. Zajechali Land Roverem, jak gdyby nie czekała ich podróż na bezludną wyspę, ale hipisowska przejażdżka po Route 66. Im bliżej się przyglądamy, tym bardziej jesteśmy przekonani, że naprawdę tak myślą. W ustach cygara, a z bagażnika wystają kije golfowe. Były minister sportu Mirosław Drzewiecki zasłynął kiedyś wypowiedzią, że Polska to dziki kraj. Być może B2B uważa podobnie, dlatego wybiera się za morza, by wreszcie dotknąć upragnionej cywilizacji. A może ich wymarzona wyspa to San Escobar? Nie umiemy jednoznacznie odpowiedzieć na te trudne pytania. Ważne po prostu, by było czym jeździć! Trzeba zresztą przyznać, że jest w tym pewna zmyślność. Nie wiadomo przecież jak wielka będzie bezludna wyspa naszej wyobraźni. Być może w poszukiwaniu pożywienia będziemy musieli przebyć wiele kilometrów w wykańczających warunkach. Na takie okoliczności akurat Land Rover może się przydać.

Małpi spryt leniuchów

Istnieje też trzecia szkoła przygotowań, bardzo sprytna i ciekawa. Członkowie tej grupy tylko siedzą i przyglądają się wszystkiemu. Rozprostowują palce u stóp, leniwie ziewają, czasem tajemniczo się uśmiechną. Oni nie skupiają się na konkretnych skarpetkowych drogach przetrwania – po prostu spakowali wszystkie skarpety. Co więcej, upchnęli je do nie swoich walizek. Trochę tu, trochę do samochodowego bagażnika, pozostałe ukryli w skrzynkach z piwem na jachcie szefostwa. W głowie siedzą im tylko małpie figle – bywa, że biznes oparty na bezczelności to intratny interes. Dlatego leserzy pełni są samozadowolenia. Ufają, że zdobędą potrzebny asortyment dzięki wrodzonej pewności siebie i urokowi osobistemu. A nawet jeśli nie, to wiedzą, że wszyscy w Many Mornings mają dobre serca – zostaną uchronieni od śmierci głodowej, a bezludna wyspa będzie domem także dla nich.

 

 

Zagubieni we współczesnym świecie?

Wydawało się, że od czasu premiery Lostów minęło już wiele lat i fantazje o bezludnych wyspach odchodzą w niepamięć. Śmialiśmy się też z prepersów, którzy chowają zapasy w bunkrach i uczą się praktycznych umiejętności przetrwania. A jednak to oni są dziś górą! Świat staje się coraz bardziej nieprzewidywalny, a marzenia o egzotycznych krainach bywają jedynymi bezpiecznymi podróżami. W Many Mornings nie tracimy ducha i na razie przygotowujemy się tylko mentalnie. Nie ustajemy w pracy nad nowymi wzorami i dobrą atmosferą w naszym miejscu pracy. Niezależnie, czy sprawdzi się zapobiegliwość, czy może wygra beztroska Monkey Business, wiemy jedno – na bezludną wyspę na pewno zabierzemy ze sobą wiele kolorowych skarpetek nie do pary!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

RELATED PRODUCTS

YOU MAY ALSO LIKE