Hej! Wybierz swoją lokalizacje, aby zobaczyć właściwą treść.

Wybierz swoją lokalizację Hej! Wybierz swoją lokalizacje, aby zobaczyć właściwą treść.

Australia usd

Austria eur

Belgium eur

Canada usd

Croatia eur

Czech Republic eur

Denmark eur

Estonia eur

Finland eur

France eur

Germany eur

Greece eur

Hungary eur

Ireland eur

Italy eur

Japan usd

Latvia eur

Lithuania eur

Netherlands eur

Polska pln

Portugal eur

Romania eur

Slovakia eur

Slovenia eur

Spain eur

Sweden eur

Switzerland eur

United Kingdom eur

United States - USA usd

OTHER eur

Darmowa dostawa od 59 zł 🎉

Powrót do bloga

Niewymagające kwiaty doniczkowe, czyli jak bez wysiłku stworzyć urban jungle w domowym zaciszu

05 Sie 2020 | 4 komentarze | by Many Mornings

Czy istnieją kwiaty oczyszczające powietrze w domu, mające moc upiększania przestrzeni, a dodatkowo wybaczające chwilę (lub dwie chwile. albo dwa tygodnie) nieuwagi ich właścicieli? Oczywiście, że tak! W poniższym tekście zaprezentujemy Wam prawdziwych, zielonych wojowników – rośliny, które zniosą ostre słońce, brak ogarnięcia początkujących i rutynowe błędy zaawansowanych, domowych ogrodników. Czas na aranżację urban jungle w mieszkaniowym zaciszu – na razie na poziomie easy

Ale zaraz zaraz, chwileczkę. Dlaczego właściwie mielibyście zazieleniać swoje parapety, półki, biurka i stoliki nocne? To dobre pytanie, a odpowiedź jest jeszcze lepsza. Słuchajcie: po pierwsze, istnieją kwiaty oczyszczające powietrze w domu. To niezaprzeczalny plus posiadania roślin – mają w sobie tę moc, że pochłaniają szkodliwe substancje z otoczenia, a to z kolei sprawia, że warto mieć je w miejskim mieszkaniu (gdzie smog czasem odbiera całą przyjemność z tak zwanego balkoningu). Po drugie, zielone kwiaty doniczkowe produkują tlen i ubogacają powietrze, którym oddychamy. Po trzecie, dowiedziono, że opieka nad domowymi roślinami pomaga zniwelować stres, zrelaksować się i złapać życiowy balans oraz dystans do otaczających nas problemów. Niestety, prawdopodobnie wiele z Was nigdy nie zdecydowało się na posiadanie roślin doniczkowych w domu ze względu na… brak „ręki do kwiatów”. Możecie rozwiązać to na 3 sposoby: albo zamówicie nasze skarpety nie do pary Plant Lover (żeby zielona moc zawsze była z Wami), albo przeczytacie nasz poradnik i wybierzecie kilka niewymagających kwiatów doniczkowych dla siebie, albo… połączycie obie te opcje i staniecie się weteranami ogrodnictwa w stylowych skarpetach! Przed Wami lista niewymagających kwiatów doniczkowych, które potrafią wybaczyć naprawdę wiele błędów i zaniedbań…

Kalanchoe – niepozorna piękność, która zniesie naprawdę wiele

Kalanchoe (a właściwie Kalanchoe Blossfelda) to ten kwiatek, na który często możecie natknąć się w marketach przy okazji. A właściwie przy różnych okazjach. Pojawia się w sklepach latem, wiosną, na Walentynki, na Boże Narodzenie, na Wielkanoc… i to już powinno dać nam do myślenia. Kalanchoe może przetrwać w domu wiosnę, lato, jesień, zimę… a potem kolejny i kolejny rok. Jej wola życia ukrywa się w liściach, a mianowicie w zdolności magazynowania w nich wody potrzebnej jej do przeżycia. Kalanchoe kwitnie na wiele kolorów – najpopularniejsze z nich to kwiaty różowe, pomarańczowe i czerwone, choć zdarzają się również odmiany z żółtymi, a nawet z białymi kwiatostanami. Kiedy przyniesiesz ją już do domu, warto przesadzić ją z ziemi produkcyjnej (tej z marketu) do nowego podłoża. Co dalej? W chłodnych miesiącach podlewaj ją co dwa tygodnie, a w ciepłych – co tydzień (kiedy chce jej się pić wyraźnie daje znać oklapnięciem wcześniej sztywnych, błyszczących liści). Przycinaj od czasu do czasu szczyty pędów, żeby zachowała ładny pokrój (kształt). I to wszystko!

Zamiokulkas – roślina doniczkowa do sypialni, salonu, a nawet do ciemnego kąta!

Zamiokulkas to prawdziwy szaleniec wśród kwiatów domowych. Jest idealną rośliną doniczkową do sypialni, w której przebywasz tylko w nocy, albo do tego smutnego kąta w domu, do którego nic nie pasuje. Rośnie najlepiej wtedy, gdy najmniej się nim interesujesz. Niech stoi sobie w mało uczęszczanym miejscu, niech cierpi z pragnienia (ale to też z umiarem), niech gnieździ się w ciasnej doniczce. A gdy któregoś smutnego dnia przemkniesz obok niego ukradkiem, zauważysz, że pośród ciemnozielonych łodyg obsypanych skórzastymi listkami, wyłania się nowe życie – neonowy, jasnozielony pęd, odznaczający się na tle starszych części rośliny. Czasem podlej go raz na 1,5 lub raz na 2 tygodnie. Czasem przetrzyj mu listki suchą, delikatną szmatką. Nigdy go jednak nie przelewaj, bo wówczas całe jego pustelnicze życie pójdzie na marne i po prostu… odejdzie. A tego chyba nie chcemy, prawda?

Zamiokulkas oprócz standardowej odmiany, występuje jeszcze w kolorze raven – ma wówczas ciemnozielone, niemal czarne liście. Uprawia się go podobnie, ale jest tak spektakularny, że goście pytają, czy na pewno jest prawdziwy. Dla szacunku i efektu – warto pokusić się o zakup ravena.

Sansewieria – żelazna roślina, języki teściowej i inne, ciekawe histori

Swego czasu sumiennie i z ogromną cierpliwością opanowywała korytarze urzędów, sądów, placówek pocztowych i edukacyjnych, ale także salony w domach i mieszkaniach. O jakiej roślinie mowa? Oczywiście o sansewierii. Charakterystyczny kształt jej liści sprawił, że otrzymała pseudonim „języki teściowej” (bo tak ostro zakończone) oraz „żelaznej rośliny” (bo jej liście przypominają miecz i dlatego, że poradzi sobie w każdych warunkach). Sansewieria jest sukulentem, czyli lubi mieć sucho, ciepło i słonecznie – gromadzi bowiem wodę w skórzastych, sztywnych liściach. Łatwo też rozpoznać, gdy chce jej się pić – wówczas liście tracą sztywność i pojawiają się na nich charakterystyczne zmarszczki.

Swego czasu sumiennie i z ogromną cierpliwością opanowywała korytarze urzędów, sądów, placówek pocztowych i edukacyjnych, ale także salony w domach i mieszkaniach.

Choć pochodzi ze słonecznych krain, prawda jest taka, że – podobnie jak poznany wcześniej zamiokulkas – również będzie rosła w ciemniejszych miejscach w mieszkaniu (tylko nieco wolniej, niż na rozświetlonym parapecie). Podlewajcie ją co tydzień, gdy na dworze panuje upał, a zimą… kiedy Wam się przypomni. To naprawdę wystarczy jej do szczęścia. Warto wiedzieć, że księżniczka sansa (to taki pieszczotliwy skrót) produkuje wiele małych baby-sansewierii. Gdy nieco podrosną u boku maminej rośliny, możesz przesadzić je do innej, nowej doniczki. No i tak to się kręci…

Uroczy grubosz, czyli niewymagający kwiat doniczkowy. Podobno na szczęście!

Grubosz – popularne drzewko szczęścia, sukulent, który może długi czas wytrzymać bez wody, stały bywalec klatek schodowych i jeden z najpopularniejszych, imieninowych prezentów. To wszystko sprawia, że grubosz wielu osobom się już opatrzył, choć początkujący ogrodnicy z pewnością powinni zwrócić na niego uwagę. Podobnie jak większość przedstawionych w tym artykule niewymagających kwiatów doniczkowych, grubosz również magazynuje wodę w swoich mięsistych, błyszczących, ciemnozielonych listkach. Jeśli ma jej za mało – daje znać właścicielowi smętnym wyglądem i marszczeniami pojawiającymi się na liściach. Jego wielką zaletą jest to, że przez wiele lat można uformować go w naprawdę pokaźne drzewko (przez niektórych określane jako słynne bonsai). Dobrze sprawdzi się jako roślina doniczkowa do sypialni czy na salonowy parapet. Co roku delikatnie go przytnij, podlewaj raz w tygodniu (gdy na dworze panuje upał) lub raz na dwa tygodnie (gdy nastają chłodne miesiące) i ciesz się kolejnymi, młodymi gałązkami. Kto wie – może kiedyś to właśnie Twój grubosz spektakularnie zakwitnie – cały na biało?

 

 

Roślina o pajęczych odnóżach – poznajcie pierzastą zielistkę!

Zielistka (określana również jako „trawka”, a po angielsku – Spider Plant) to fantastyczny kwiat doniczkowy, z którego uprawą poradzi sobie każdy początkujący ogrodnik. Jej pokrój (kształt) faktycznie przypomina kępę trawy. Ale za to jakiej trawy! Białej na brzegach i zielonej w środku listków lub na odwrót – jak kto woli. Odmian jest naprawdę mnóstwo. Zielistka w swoim systemie korzeniowym wytwarza małe, podłużne bulwy – to z kolei jej skuteczny sposób na magazynowanie wody. Nie obrazi się, jeśli podlejecie ją co tydzień, natomiast może zacząć tracić kolor, gdy będzie stała w zbyt słonecznym miejscu. Spider plant jest więc idealna dla tych z Was, którzy nie chcą zawracać sobie głowy częstym podlewaniem i skomplikowaną pielęgnacją, a jednocześnie chcą zazielenić mieszkanie.

Zielistka ma jeszcze jedną cechę, która upodabnia ją do pająka. Rosną jej odnóża – naprawdę. A jakby tego było mało, to na końcach tych odnóży wyrastają jej dzieci, czyli małe zielistki. Gdy podrosną, wystarczy oderwać je od rośliny matecznej i ukorzenić w wodzie, a następnie wsadzić do nowej doniczki. How cool is that?!

Złociste, neonowe, ciemnozielone – wybierz swoje ulubione epipremnum!

Epipremnum to roślina dla tych z Was, którzy chcą szybko, prosto i dużo. Osiągnąć. Oczywiście w kwestii uprawy kwiatów domowych. Przede wszystkim jest kwiat pnący, a więc można go powiesić na ścianie, w oknie lub postawić na szafie, a już wkrótce kaskada sercowatych listków będzie zdobiła to konkretne miejsce. Alternatywą dla puszczenia epipremnum samopas jest zamontowanie w doniczce palika lub drabinki – wówczas roślinka będzie radośnie pięła się w górę, nie zważając na przeszkody. Epipremnum rośnie szybko, jest gęste, łatwo ukorzenia się z sadzonek, a dodatkowo lubi pić wodę ze spodeczka. Co to oznacza? Warto podlać je do podstawki doniczki – kwiatek sam napije się tyle, ile akurat mu potrzeba. Dostawy wody powinny być regularne, natomiast bez problemu mogą wydarzać się raz na tydzień – nic się nikomu nie stanie. Epipremnum występuje też w różnych odmianach: z listkami wybarwionymi na złoto i zielono, z białymi plamkami lub w neonowym, jasnozielonym kolorze. Dla każdego coś pięknego!

Aloes? Yes, please!

Kwiaty oczyszczające powietrze w domu są super, ale co powiecie na… rośliny lecznicze? Taki właśnie jest aloes. Ma trochę z kaktusa, trochę z sukulenta, może rosnąć jak drzewko albo w formie krzaczka. Ma grube, mięsiste, soczyste liście, które skrywają prawdziwy skarb: nawilżający i łagodzący skórę miąższ. Doskonale sprawdza się przy niwelowaniu zaczerwienienia po oparzeniach (zarówno tych konwencjonalnych, jak i słonecznych) dlatego warto postawić go na kuchennym parapecie. Podlewa się go bardzo rzadko – raz na dwa tygodnie lub wtedy, gdy da znać, że chce mu się pić. Jak to rozpoznać? Spragniony aloes traci tak zwany tugor, czyli sprężystość liści. Stają się one wiotkie i słabe, zupełnie niepodobne do aloesu w pełni sił. Dodatkowo docenią go włosomaniaczki (i włosomaniacy również), ponieważ z dodatkiem żelu aloesowego można stworzyć doskonałe, naturalne, nawilżające odżywki i maski ujarzmiające niesforne kosmyki!

Od parapetu babci do salonu millenialsa – geranium robi karierę!

Na koniec zostawiliśmy prawdziwy smaczek. A może raczej… zapaszek? Każdy z Was z pewnością pamięta ten aromat z mieszkań babć i dziadków. Mocno cytrynowy, wkręcający się w nozdrza, charakterystyczny. Większość dzieci go nie znosiła, a dziś wiemy, że nuta zapachowa geranium – bo to właśnie o tej roślinie mowa – jest wykorzystywana w komponowaniu perfum przez największe koncerny kosmetyczne. Mało? Aromat geranium odstrasza komary. To argument prawdziwy, ostateczny i niepodważalny.

Każdy z Was z pewnością pamięta ten aromat z mieszkań babć i dziadków. Mocno cytrynowy, wkręcający się w nozdrza, charakterystyczny. To zapach geranium, który jest wykorzystywany w komponowaniu perfum. Poza tym odstrasza komary!

Geranium rozrasta się jak szalone, a jeśli od czasu do czasu przytniesz szczytowy wierzchołek, to będzie rozgałęziało się w nieskończoność, przybierając kształt drzewka. Ma jasnozielone i sztywne listki, pokryte delikatnym meszkiem. Świetnie rośnie w słońcu i w cieniu, lubi wodę, ale jak raz na jakiś czas o nim zapomnisz, to nie obrazi się na śmierć – zapewniamy. Choć pominięcie go przy podlewaniu jest dość trudne – zwłaszcza na roznoszący się wokół niego zapach.

I co o tym wszystkim sądzicie? Przekonaliśmy Was do hobbystycznego ogrodnictwa i do kolekcjonowania kwiatów oczyszczających powietrze w domu? Jeśli tak, nie zapominajcie o odpowiednim dress-codzie. Wygodnym, ale też dobranym do okoliczności – przyda się coś casualowego, co dopełni kolorowe skarpetki to trampek. Poza tym podzielcie się z nami efektami Waszej zajawki, oznaczając nas na zdjęciach na Instagramie i Facebooku. My też czasem potrzebujemy inspiracji!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

POWIĄZANE PRODUKTY

MOŻE CI SIĘ SPODOBAĆ