DARMOWA DOSTAWA OD 79ZŁ

Powrót do bloga

W skarpetkach przez świat. Opowieść o sesjach zdjęciowych Many Mornings

28 Lip 2020 | 0 komentarzy | by Many Mornings

Many Mornings powstało w 2014 roku z inicjatywy psychologa i fotografa. Pierwszy z założycieli zbudował fundamenty pod świat wartości i emocji związany z brandem. Z kolei drugi odpowiadał za inną część platońskiej triady: piękno. Komunikacja wizualna Many Mornings od zawsze była niezwykle ważną częścią tożsamości. Dbałość o detale, przywiązanie do najlepszych kanonów, zmysł estetyczny, ambicja i poszukiwania kreatywnych rozwiązań – to cele, które przyświecały i wciąż obowiązują w MM. Dobre zdjęcia są rewersem kolorowych skarpetek, niemal równie ważne jak sam produkt. Nie ma przebacz! Po najlepsze sesje zdjęciowe wybierzemy się w podróż nawet do najdalszych części globu.

Mimo tego, że akcenty w komunikacji wizualnej wciąż rozłożone są tak samo (z równą dbałością o szczegół i osobisty styl), to jednak na przestrzeni lat zmieniały się nieco szczegóły techniczne związane z fotografowaniem skarpetek. Zależność wynika ze zmieniającego się modelu funkcjonowania firmy. Dziś odmierzamy daty w kalendarzu pełnym skarpetowych premier – pojedyncze wzory debiutują kilka razy w miesiącu. Kiedyś było jednak inaczej. Many Mornings wypuszczało w świat całe kolekcje, które należało opowiedzieć za pomocą spójnych historii. Dlatego – historycznie rzecz biorąc – sesje zdjęciowe były dużymi przedsięwzięciami produkcyjnymi, podczas których trzeba było obfotografować różne skarpetki w odmiennych kontekstach. Każde powstałe zdjęcie przedstawiało innego modela i inne okoliczności, a jednak wszystkie razem musiały stanowić całość. W ten sposób powstawał lookbook, w którym ważne były dwa aspekty: estetyczny i narracyjny. Za  każde z tych trudnych przedsięwzięć odpowiadał Maciek Butkowski, nigdy nie delegując tak ważnej pracy na żadnego podwykonawcę. Dziś najlepsze sesje zdjęciowe rodzą się według trochę innego wzorca. Maciek bierze na warsztat pojedyncze wzory i szuka dla nich miejsc i ludzi, z którymi skarpetki poczują się najlepiej. W dalszym ciągu jednak perfekcjonizm oraz zwykła fotograficzna pasja nie pozwalają  założycielowi MM oddać zadań w niepowołane ręce.

Fotografowanie kolorowych skarpetek nie do pary znaczy także tyle, co podróżowanie. Nasze sesje zdjęciowe powstawały w różnych krajach Europy. Dotychczas (poza Polską) odwiedziliśmy: Czechy, Francję, Włochy, Portugalię, Hiszpanię i Norwegię. Czasem wyruszamy w podróż tylko na kilka dni, a czasem konieczność operacyjna każe zostać w trasie dłuższy czas. Całe szczęście przymus logistyczny szybko staje się przyjemnością. Najlepsze sesje zdjęciowe do dziś wspominamy jako ciężką pracę, ale także jako żywy kolaż przygód z Bergamo, Malagi czy Lizbony.

Jak wyprodukować sesję? Przygotowania i praca koncepcyjna.

Pierwsze podróże jakie odbywamy na drodze do najlepszych sesji zdjęciowych, to przechadzki po Instagramie i Pintereście. No tak, właściwie to najpierw jedziemy do Aleksandrowa Łódzkiego, by odebrać dziewiarskie nowości z naszego zakładu produkcyjnego. Ale gdy mamy już w rękach kolorową bawełnę, to (może trochę wbrew przewrotnemu motto firmy) szukamy dla niej p a r skojarzeń. To jak gra w memory, gdzie na jednych kartach są skarpetkowe wzory, a na drugich: miejsca i ludzie. Wspomniane już media społecznościowe to świetne katalogi inspiracji. Można wybrać się w podróż do świata wyobraźni, nie ruszając się z domu. To bardzo ważna część pracy, która dzieje się wyłącznie w naszych głowach (a właściwie w wyobraźni Maćka). Wśród przeglądanych scenerii, do dalszej weryfikacji nadaje się jedna na tysiąc. Unikatowa przestrzeń, która będzie idealnym tłem dla naszych skarpetek, to ekstremalnie ważny składnik spójnej wizji Many Mornings. Należy jednak przyznać, że jest w tym ukryty smak życia. Oglądać świat przez kolorowe nici przędzy i szukać kontekstów, w których konkretny wzór rozsiądzie się, jakby był u siebie w domu – oto dolce vita. Z taką właśnie naturalnością Pizza Italiana odnalazła się w trattorii w Bergamo, a The Lemons zrywała cytryny w sadzie pod hiszpańską Malagą. Maciek wypatrzył malownicze miejscówki, które wręcz same prosiły obiektyw aparatu by dam im trochę uwagi i miłości.

Ale istnieje też druga strona medalu. Poza turystycznym walorem przedstawianych miejsc i wyjątkową architekturą (która staje się tłem dla najlepszych sesji zdjęciowych), przy organizacji należy pomyśleć o wielu prozaicznych rzeczach. Gdy wybieraliśmy Bergamo jako miasto docelowe do włoskiej sesji, oczywiście kierowaliśmy się uroczymi knajpkami. Ale nie bez znaczenia była także łatwość przemieszczania się i zaplecze noclegowe. W końcu w mieście w północnych Włoszech sprawnie funkcjonuje lotnisko, które obsługuje loty z Polski. A to nie bagatela! Modowe fotografie to nie tylko artystyczna werwa i różowe okulary na nosie, ale przede wszystkim rzetelne przygotowanie. Trzeba wszystko dobrze przemyśleć i spakować, dbając o najmniejsze szczegóły. W tym przypadku należy pamiętać nie tylko o obiektywach, statywach i całym fotograficznym sprzęcie, ale także o… jedzeniu i kosmetykach.

Dlatego wielokrotnie pracę ułatwiały multikulturowe zwyczaje rodziny Butkowskich, która zawsze służyła pomocą, wsparciem logistycznym i kwaterunkiem. W Maladze studiowała i mieszkała siostra Maćka, która nie tylko zaopiekowała się ekipą, ale także została zatrudniona w charakterze tłumaczki i modelki. Dzięki niej udało się nam odnaleźć w lokalnym środowisku społecznym; nie czuliśmy się jak obcy, ani jak niezgrabni turyści. Po kilku dniach znaliśmy paczkę skupioną wokół dzielnicowego skate shopu, a na koniec znaleźliśmy świetne miejsce na imprezę. Podobnie było w Lizbonie, gdzie z kolei radą służył Kuba Butkowski (czyli brat Maćka).

Wielokrotnie już kierowaliśmy w tamte strony chóralne podziękowania, ponieważ Kasia i Kuba wykonali naprawdę pierwszorzędną robotę dla najlepszych sesji zdjęciowych Many Mornings. Nie przegapimy więc okazji, by ukłonić im się znowu: klanie Butkowskich, wyjątkowi z Was podróżnicy i wyjątkowi gospodarze.

Najlepsze sesje zdjęciowe i ludzie, czyli skąd wziąć odpowiednich modeli

Każde zdjęcie w katalogu Many Mornings nie tylko uwiecznia kolorowe skarpetki do sneakersów, ale także (a może przede wszystkim?) wyjątkowych ludzi. Istnieje co najmniej kilka możliwych sposób pracy z modelami. W MM wykorzystywaliśmy zupełnie partyzanckie strategie i prosiliśmy o pomoc znajomych oraz rodzinę. Wiedzieliśmy, że będą mieli dla nas wiele cierpliwości; ufaliśmy też, że miłość, którą dla nich mamy, odbije się pozytywnie na zdjęciach i pokryje je pozytywnymi uczuciami. Wierzymy, że tak właśnie się stało, choć pasji nie brakowało nam także przy portretowaniu osób, z którymi nie wiążą nas relacje osobiste. W końcu na wielu skarpetowych zdjęciach uwiecznieni są fotogeniczni Instagramerzy lub profesjonalni modele. Tych pierwszych osobiście wyszukuje w socialowym feedzie Maciek, by finalnie w hołdzie dla ich charakterystycznej urody poprosić o udział w sesjach. Nie da się jednak ukryć, że czasem sięgamy też po kontakty agencji modelingowych. No i cóż – nie dość, że nie ma w tym nic złego, to wydaje się, że taka praca bywa łatwa i przyjemna. Wbrew obiegowej opinii, agencje to nie farmy pięknych, okładkowych modeli, ale miejsca, gdzie po prostu pracują profesjonaliści. A to jest na wagę złota! Gdy ktoś jest przyzwyczajony, że robi się mu zdjęcia i wie jak zachować się przed obiektywem, to sam podpowiada ciekawe rozwiązania. Wszystko to sprawia, że praca wre, a efekt końcowy prawie zawsze jest zachwycający.

Niemniej, przede wszystkim chwalimy sobie, że udało się namówić do współpracy ciekawych ludzi. Wspaniale jest robić zdjęcia, widząc w portretowanych osobach charakter. Ludzie (także na fotografiach) to nie tylko powierzchnia. Wierzcie bądź nie, ale na migawce potrafi odbić się powidok czyjejś magnetycznej osobowości. Dlatego tak dobrze pracowało się z charakterystycznymi postaciami pełnymi pasji: łódzkim kucharzem związanym ze środowiskiem artystycznym, z innymi fotografami, a także z Kajem – wyjątkowym barberem o dowcipie ostrym jak brzytwa. To właśnie Kajo wraz z partnerką Monką są uwiecznieni w skarpetkach w  Bergamo. Trudno było znaleźć bardziej włoską parę wśród Polaków!

Najlepsze sesje zdjęciowe rodzą też wspaniałe przeżycia. Tutaj możemy uchylić tylko rąbka tajemnicy, ale w Many Mornings zdarzały się chwile naprawdę magiczne. Wśród nich bryluje sytuacja, gdy na planie zdjęciowym poznało się dwoje radosnych ludzi, którzy poczuli magnetyzm wspólnych portretów. Po wspólnej pracy przez kilka lat żyli w związku, dzieląc nie tylko chwile w skarpetkach artystycznych, ale nawet te całkiem boso.

Najlepsze anegdoty, czyli jak nie umrzeć ze śmiechu podczas sesji zdjęciowych

Maciek Butkowski spytany o wyjątkowe anegdoty związane ze swoją pracą fotografa, każdorazowo przywołuje dwie dość prozaiczne historie. Mamy jednak co do nich przekonanie, że dobrze oddają ducha sesji zdjęciowych i specyfikę funkcjonowania podczas procesu produkcyjnego.

Pierwsza sprawa wiąże się z wyjazdem do Norwegii w celu uwiecznienia wzoru Nordic Lighthouse. Była to prawdziwie męska wyprawa, ponieważ chłopaki pojechali tylko we dwójkę: fotograf i model. Jednocześnie wzdychali za lepszym życiem, tocząc w noc długie rozmowy. A wieczorne pogawędki nie mogą przecież odbywać się o pustym brzuchu! Pech chciał, że norweskie ceny skłoniły bohaterów do zabrania tańszych zapasów z Polski, które z kolei trzeba było zjeść praktycznie wszystkie na raz (w końcu nie warto wozić słoików w tę i nazad). Dlatego właśnie Maciek zjadł tego pamiętnego dnia tak dużo makaronu z zielonym [supermarketowym] pesto, że zapamiętał to do końca życia. W nocy dostał gorączki z przejedzenia i cała sesja stanęła pod znakiem zapytania. Całe szczęście poranna mobilizacja pomogła przezwyciężyć trudności zdrowotne (i wcześniejsze grzeszne łakomstwo). Ale pasta z bazylii i orzeszków pinii do dziś jest na czarnej liście kulinarnej Maćka Butkowskiego.

Inna sytuacja, tym razem w Hiszpanii, także wystawiła ekipę produkcyjną na szwank. Mianowicie, pod Malagą nie można było znaleźć otwartego sadu cytrynowego. Wszystkie przygotowane lokacje były pozamykane – prawdopodobnie dlatego, że trwała sjesta. Jednocześnie prawie 40-stopniowy upał i długie poszukiwania sprawiły, że część składu była na granicy wyczerpania. Szukano rozpaczliwych pomysłów, wśród których przeskakiwanie 3-metrowego muru z całym sprzętem wydawało się najmniej ryzykowne. W końcu jednak po godzinie wyczekiwania z cytrusowego gaju na skuterze wyjechał Hiszpan niczym rycerz na białym koniu. Nie dość, że sesję The Lemons udało się zrealizować ze smakiem, to jeszcze każdy dostał w prezencie kilka soczystych cytryn.

Obydwie historie, jakkolwiek nie mają tła pełnego fajerwerków, to odkrywają jedną prawdę. Najlepsze sesje zdjęciowe powstają w pocie czoła. Postanowiliśmy je dla Was opowiedzieć, ponieważ (koniec końców) jesteśmy z nich dumni. Jednak w trakcie pracy nieraz myśleliśmy, że wyjedziemy z niczym, a nasze fotograficzne podróże trzeba będzie uznać za nieudane. Produkcja sesji zdjęciowych to bardzo stresujące przedsięwzięcie, dlatego bywało, że w różnych krajach znaleźliśmy też źródło innych, bardziej kolorowych anegdot – ulokowanych w klubach i barach z lokalsami. Ale o nich opowiemy innym razem, może w bardziej prywatnych okolicznościach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

RELATED PRODUCTS

YOU MAY ALSO LIKE