DARMOWA DOSTAWA OD 79ZŁ

Powrót do bloga

Ile czasu gotować jajko na miękko? Alchemiczne porady na najprostsze dania z jajek

18 Cze 2020 | 0 komentarzy | by Many Mornings

Jajecznica to nie tylko potrawa; to także figura nieporadności kucharskiej i kpina z męskiej niesamodzielności samoobsługowej. Wydawałoby się, że proste dania z jajek potrafi zrobić każdy – choćby w kuchni miał dwie lewe ręce i język w formalinie. A jednak nie takie to wszystko proste, jak wieść niesie. Bylejakie jajko na miękko, przypalony z obu stron omlet – takie smakołyki wyjdą każdemu kuchennemu fajtłapie. Ale osiągnąć równowagę ściętego białka i smakowicie rozpływającego się żółtka? Do tego potrzeba prawdziwego alchemika! Nawet najprostsze dania z jajek wymagają sprawdzonych receptur przekazywanych z pokolenia na pokolenie.

Kulinarne dojrzewanie

Jeśli kogoś ominęła część socjalizacji, a łańcuch rodzinnych porad i przepisów nie zawierał małego ogniwa, to w dorosłym życiu może przyjść chwila zagubienia. Dotyczy to niestety zwłaszcza mężczyzn zbyt długo związanych z zaborczymi matkami, które sprzątały i gotowały całymi dniami dla swoich królewiczów. Bywa jednak, że w domu mieszka kuchenny faszysta – totalitarny przepisodawca, który wie wszystko najlepiej i zawsze nas wyręczy. Tacy kuchenni dyktatorzy to często ojcowie, którzy zbytnio przejęli się mądrością ludową o męskim geniuszu kulinarnym.

Ktokolwiek terroryzował nas w dzieciństwie, efekt jest jeden – nawet proste dania z jajek wychodzą nieudane, o papierowym smaku. Zapytani o umiejętności kulinarne podczas przygodnej rozmowy, odpowiadamy: „nie no, jajecznicę sobie umiem zrobić”.  Ale oczami wyobraźni widzimy już sekwencję nieporadnych ruchów i rozpaczliwe sięganie do książki kucharskiej. Znamy przecież prawdę – nawet najprostsza jajecznica potrafi być dla nas wyzwaniem. Nie należy się jednak martwić. Dla każdego przyjdzie pora, by dorosnąć. A dorosłość nie oznacza tylko odpowiedniej rubryki w dowodzie osobistym, ani nawet worka pieniędzy wyniesionego z poważnej pracy. Być dojrzałym – oznacza także posiąść wszystkie umiejętności samoobsługowe przydatne w domu i w codzienności. Właśnie przez ten proces przeprowadzą Cię kuchenni alchemicy z Many Mornings.

Wiejska droga do jajecznego sukcesu

Zacznijmy gotowanie prostych dań z jajek od podstaw – a te zaczynają się daleko poza kuchnią. Początek drogi nie wiedzie wcale od supermarketowej alejki, ani od osiedlowego spożywczaka. W poszukiwaniu Egg and Chicken najlepiej wybrać się na wieś, co tylko z pozoru brzmi karkołomnie – w końcu wielu z nas w dalszym ciągu ma rodzinę mieszkającą poza miastem. Niestety od co najmniej kilkunastu lat gospodarka małorolna stopniowo upada, wypierana przez przemysłowy chów zwierząt i uprawę roślin. Jeszcze niedawno przy wiejskim domostwie prawie każdy miał chociaż kilka kur i krowę. Dziś jest to o wiele rzadsze. Mimo to, nie idziemy drogą na skróty przez kurzą fermę, której właściciele opowiadają farmazony o tym, że ich jajka są najzdrowsze (bo pod nieustanną kontrolą weterynaryjną). Równie zdrowe są suplementy diety! My przyjechaliśmy na wieś w poszukiwaniu prawdziwego jedzenia, a nie smutnych jajopodobnych skupisk środków odżywczych. Nie chcemy tylko przeżyć – chcemy żyć! Umiejętność jedzenia to nie tylko zaspokojenie głodu, ale przede wszystkim podążanie za pasją i rozkoszą smaku.

Jeśli energia nie gore w nas na tyle silnym ogniem, by poprowadzić drogą aż na daleką wieś, możemy spokojnie wybrać się na miejski targ. Należy jednak mieć się na baczności! Na rynku musimy zapomnieć o naiwności, którą mogliśmy pielęgnować w warunkach prowincjonalnej idylli. Tutaj musimy zmienić się w Sherlocka Holmesa, który wyśledzi każdy trop w poszukiwaniu idealnych jaj. Dookoła handlarze oferują pstre rozmaitości niemal równe bogactwem kolorów skarpetkom MM z kategorii: jedzenie. Pośród galimatiasu łatwo zgubić poszlaki. Co drugi sprzedawca zapowiada towar wprost z przydomowego kurnika, ale po zrobieniu jajecznicy smak okazuje się mdły i papierowy. Dlatego dobrze jest wypatrzyć swój stały kontakt, nawiązać przyjazne relacje i wśród targowych stoisk znaleźć autentyczność oraz prawdę.

Śniadanie dla twardych i miękkich

Jeśli w końcu odnaleźliśmy godny szacunku produkt bazowy, czas zabrać się za gotowanie! Zacznijmy od prostoty sobotniego śniadania i decyzji, co wybierzemy: jajko na miękko, czy na twardo? Pierwsza wersja – mimo że z pozoru banalna – potrafi być prawdziwym rarytasem. Wymaga jednak kilku dodatkowych składników emocjonalnych: cierpliwości, wyczucia, no i odrobiny magii. To trochę jak z roślinkami doniczkowymi – trzeba ciepło do nich mówić i czule o nich myśleć, a odpłacą nam wszystkim, co najlepsze. Zapytajcie więc Plant Lover jak uzbroić się w odpowiednie pokłady troskliwości, a wkrótce będziecie oblizywać się ze smakiem.

No dobrze, koniec czarowania! Teraz czas na twarde fakty. Włóżcie jajka do rondla, zalejcie zimną wodą i zacznijcie gotowanie. Nie rozpalajcie jednak pod garnkiem rytualnego ogniska, ani nie przepalajcie korków pełną mocą kuchenki indukcyjnej! Niech jajka gotują się powoli, na średnim ogniu. W międzyczasie możecie uzbroić się w stoper. Przyda się, gdy woda zacznie wrzeć. Jak tylko zauważycie bąble wyskakujące na dotychczas gładkiej tafli wody, zacznijcie odmierzać równo 120 sekund. Taka przynajmniej jest wersja standardowa. Czasem do równania trzeba jednak wprowadzić kilka zmiennych. Jeśli masz wrażenie, że rozmiar jajka jest niewielki, zdejmij rondel z ognia kilkanaście sekund wcześniej. I odwrotnie – gdy na śniadanie przygotowujesz jajka o niemalże strusich wymiarach, opóźnij nieco cały proces. Przecież nikt nie chce, by białko było niewystarczająco ścięte: nieprzyjemne i galaretowate! Dlatego nie wahajcie się, by podejść do gotowania prostego dania z jajek z matematyczną precyzją.

No dobrze, koniec czarowania! Czas na twarde fakty. Nie wahajcie się, by podejść do gotowania prostego dania z jajek z matematyczną precyzją.

Po całym kuchennym stresie nadchodzi długo oczekiwana chwila weryfikacji eksperymentu. Wkładamy jajko do kieliszka, nacinamy łyżeczką górną warstwę białkowej elipsy i… Tak! Na palce spływa rozkoszne żółtko o charakterystycznym, trochę maślanym smaku. Mamy nadzieję, że przygotowaliście do tego grube pajdy świeżego chleba, wiejski twaróg, rzodkiewki, szklankę soku pomarańczowego i filiżankę mocnego espresso. Jeśli tak, to spokojnie możecie konkurować z motywem Bonjour France o tytuł najlepszego (w swej prostocie) śniadania roku!

Ach! I jeszcze mały przypis do naszego traktatu o gotowaniu jajek. Na chwilę zaślepiła nas kulinarna miłość do złocistego żółtka i zapomnieliśmy, że przecież mogliście wybrać jajko na twardo. W takim wypadku także nie powinniście tracić czujności. Zbyt długie przesiadywanie we wrzątku zaszkodzi jajecznej potrawie – białko straci na smakowitej sprężystości. Dlatego już po 4 minutach od zagotowania zdejmijcie rondel z kuchenki i natychmiast hartujcie pod zimną wodą bieżącą. Dzięki temu zabiegowi obieranie skorupki będzie przyjemnością, której nie zakłóci nieznośna błonka okalająca białko. No!, teraz możemy już spokojnie brać się za wspólne pałaszowanie wiosennych kanapek obficie posypanych szczypiorkiem.

Smażone dania z jajek

Najwyższy czas, by przeskoczyć na następny etap wtajemniczenia – czyli jajka z patelni. Do wyboru mamy co najmniej trzy podstawowe wersje: jajecznicę, jajka sadzone i omlet.

Jajecznica, która odmierza czas

Na początek zaostrzmy sobie apetyt jajecznicą, którą szumnie zapowiadaliśmy już we wstępie tego tekstu. Poza szybkością przygotowania, wyróżnią ją też różnorodność dodatków, które pozytywnie wpłyną na  smak. Wcale nie mówimy przy tym o eksperymentalnych rozwiązaniach. Nawet tradycyjny repertuar dostarcza nam wielu pysznych smakowych połączeń. Jajecznicą można zresztą doskonale odmierzać czas – pory roku zmieniają się na patelni z tą samą prędkością, co za oknem. Przedwiośnie przywita nas jajkami z dymką i grubo ciętym szczypiorem; z kolei na lipcowe i sierpniowe poranki poleca się wersja węgierska: z aromatycznymi pomidorami, suto doprawiona świeżo mielonym czarnym pieprzem. No i w końcu schyłek lata i początek jesieni rozpocznie korowód grzybowych dodatków na naszych talerzach: najpierw kurek, potem maślaków, podgrzybków lub (dość rzadko spotykanych) rydzów.

Wszystkie bogactwa natury na nic się nie zdadzą, jeśli najpierw nie osiągniemy kulinarnych podstaw. Naszym zdaniem jajecznica wymaga przede wszystkim cierpliwości. Nie wbijajcie jajek wprost na patelnię, tylko dokładnie roztrzepcie je w osobnej misce (mogą być nawet delikatnie ubite!). Powoli rozgrzewajcie masło, następnie wlejcie zawartość miski i nieustannie mieszajcie powolnymi ruchami, nie zwiększając siły ognia pod patelnią.

Jajecznicą można zresztą doskonale odmierzać czas – pory roku zmieniają się na patelni z tą samą prędkością, co za oknem.

Jeśli kogoś z Was dopadł  wilczy głód, niech nie da się zabrać demonom gwałtowności! Jajecznica wymaga czasu – i nienawidzi pośpiechu. Zbyt prędko ścięte jajka będą smakowały jak trociny, co zepsuje cały nasz wcześniejszy trud. Być może poszliście za naszą radą i pojechaliście na wieś po towar, albo wystawaliście długie kwadranse w kolejce na targu. A teraz chcecie zepsuć żmudne przygotowania, bo zgłodnieliście?! Piekło jest wybrukowane dobrymi chęciami, pierwszy stopień to ciekawość, ale drzwi do niego – o! one na pewno są skonstruowane z niecierpliwości. Jeśli z natury jesteście grzeszni, to na wszelki wypadek mamy dla Was małego lifehacka. Dolejcie do jajek odrobinę mleka, dzięki czemu spowolnicie proces ścinania się białka, nawet jeśli podkusi Was, by na chwilę zwiększyć temperaturę kuchenki.

Jajka sadzone w podróży dookoła świata

W kolejce do żołądka ustawiają się już jajka sadzone, które tak dobrze pasują do czerwcowych: młodych ziemniaków, fasolki szparagowej, kalafiora. Tak smakuje wczesne lato w kuchni polskiej! Ale smażone jajka stanowią też podstawę śniadania angielskiego, czyli hotelowego standardu wszechczasów (z kiełbaskami typu frankfurterki, pieczarkami i przede wszystkim nieodzowną fasolą w pomidorach). Najbardziej popularna wersja zakłada wykorzystanie gotowej mikstury firmy Heinz. Rozpowszechniła się tak bardzo, że nawet doświadczeni szefowie kuchni nie wahają się zastosować tego ikonicznego patentu. Trop amerykańskiego przedsiębiorstwa spożywczego prowadzi nas prosto w objęcia Fast Foot i klasyków śniadaniowych kuchni amerykańskiej. Jajka sadzone z bekonem (na dopingu z syropu klonowego) to zarówno powód do oblizywania się, jak i zmartwień spowodowanych postępującą nadwagą.

Zanim wybierzecie się w podróż po kuchniach świata, pamiętajcie, by nie pomylić się już na wstępie. Jajka sadzone smażcie na rozpuszczonym maśle. Nie wbijajcie jaj na patelnię, jeśli tłuszcz jest za gorący – rozleją się po całej powierzchni, stracą ładny kształt, a brzegi będą przypalone. Ze smutkiem obserwujemy praktyki chodzenia na skróty z pokrywką do patelni. To droga donikąd! Jeśli chcecie, by żółtko pięknie rozlewało się po talerzu, to chwyćcie łyżkę i podlejcie jajka na wierzchu odrobiną gorącego masła. Dzięki temu białko powinno idealnie się ściąć, a żółto będzie  się wspaniale żółcić. Jeśli zignorujecie tę radę i będziecie chcieli przyspieszyć proces smażenia przez obieg pary wodnej pod pokrywką, to jajko straci na smaku i pokryje się niezbyt ładną błoną.

Omlet, czyli jajeczne arcydzieło

Czas na najtrudniejsze danie z jajek z patelni, czyli omlet. Wszyscy dobrze wiemy, że powinien być puszysty, maślany i delikatny. Dlatego zapomnijmy o obracaniu omleta na patelni i przysmażaniu go z obu stron. Najpierw ubijmy trochę jajka w osobnej misce (właściwie to dodatek w postaci odrobiny mleka nie powinien im zaszkodzić) i wlejmy na patelnię z rozgrzanym masłem. W pakiecie mamy dla Was jeszcze parę dobrych rad. Po pierwsze rozgrzane masło nie oznacza spalonego masła – uważajcie! tłuszcze tego rodzaju mają niską temperaturę dymienia i łatwo cały trud obrócić w niwecz. Po drugie można dociągnąć omlet wstawiając całą patelnię na kilka chwil do rozgrzanego piekarnika. Dzięki temu delikatnie się zetnie, ale nie straci żółtej puszystości. I wreszcie po trzecie – spróbujcie omletu ze szparagami blanszowanymi z odrobiną wody różanej i salsą z truskawek, świeżej bazylii i zielonego pieprzu. Nic lepszego w czerwcu nie zjecie!

Jajko w kieszonce francuskiego króla

Ma co najmniej dwie nazwy: jajko w koszulce i jajko poszetowe. Obie oznaczają właściwie to samo, ale druga wywodzi się z języka francuskiego, co dodaje jej pewnego powabu artystycznej kuchni (cuisine). Francja to macierz sztuki kulinarnej, z której wywodzi się większość sosów bazowych i zdecydowana większość restauracji odznaczonych gwiazdkami Michelin. Dlatego nazwa każdej potrawy wypowiedziana po francusku – jakkolwiek by to nie było śmieszne i powierzchowne – zyskuje na kulinarnej randze. Drobiowa wątróbka nagle staje się foie gras, a frytki z tostem i sosem beszamelowym, znane jako croque madame, nagle awansują na seksowne danie street foodowe. Podejrzewamy, że nawet zupa cebula – skądinąd popularna nad Loarą – po francusku brzmi jak królewskie danie.

Nazwa każdej potrawy wypowiedziana po francusku zyskuje na kulinarnej randze. Frytki z tostem i sosem beszamelowym, znane jako croque madame, nagle awansują na seksowne danie street foodowe.

Jajko poszetowe nie tylko ma francuski źródłosłów, ale jest też bardzo smaczne. Niestety bywa zmorą domowych kucharzy. Wystarczy jednak, że wykorzystacie którąś z naszych prostych metod. Wspólna część dla obydwóch to zakwaszenie wody octem w proporcji: 2 łyżki octu na 1 litr wody. Tak przygotowaną wodę zagotowujemy, w międzyczasie rozbijamy jajko na mały talerzyk, by wreszcie wprawnym ruchem „położyć” jajko tuż nad powierzchnią wrzątku. Druga metoda, bardzo podobna, różni się tylko tym, że zsuwamy surowe jajko z talerzyka w wir gorącej wody, który tworzymy łyżką trzymaną w drugiej ręce. Dzięki temu białko jakby zawija się wokół żółtka i tworzy dla niego uroczą kieszonkę.

Jung gotuje alchemiczne dania z jajek

W pewnym momencie swojego naukowego życia Carl Gustav Jung zainteresował się alchemią jako źródłem symboli, z którego wypływa odwieczna rzeka archetypów. Analiza magicznych zjawisk zbiorowej podświadomości miała służyć odnalezieniu drogi do jaźni i wypracowania najlepszych wersji nas samych. Mamy nadzieję, że także Wy, droga czytelniczko i uważny czytelniku, wstąpiliście na ścieżkę samodoskonalenia. Jeśli tak, to zacznijcie poszukiwania dojrzałości od mistrzowskiego opanowania czynności samoobsługowych. Proste przepisy na dania z jajek na pewno pomogą Wam zyskać samodzielność w przestrzeni własnej kuchni. Kto wie, może wkrótce założycie na stopy artystyczne skarpetki i staniecie się prawdziwymi kulinarnymi wirtuozami? Czekamy z niecierpliwością. Już teraz zaczynamy przygotowywać bardziej skomplikowane receptury na szakszukę, jajka po benedyktyńsku i tysiące innych wyrafinowanych sposobów na jajeczne potrawy. Wprost nie możemy się doczekać naszej dalszej współpracy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

RELATED PRODUCTS

YOU MAY ALSO LIKE