Hej! Wybierz swoją lokalizacje, aby zobaczyć właściwą treść.

()
Go!
  ,

Darmowa dostawa od 59 zł 🎉

Powrót do bloga

Podróż przez Instagram. Ranking fotografii podróżniczej młodego pokolenia

30 Lip 2020 | 0 komentarzy | by Many Mornings

Niektórym podróż po Polsce nie wystarcza, nawet jeśli przemierzają nadwiślański krajobraz w kolorowych skarpetkach nie do pary na stopach. Większość z nas pragnie dalekich i egzotycznych wojaży. Niestety na co dzień marzenia uniemożliwia praca lub inne obowiązki. Jeszcze niedawno snując wakacyjne fantazje, wodziliśmy palcem po mapie. W roku 2020 suwamy kciukiem po ekranie telefonu, buszując po cudzych wspomnieniach. Jakie to przyjemne! Wszyscy powinniście spróbować! By Wasz początek letnich podróży po Instagramie był łatwy, podpowiadamy skarpetkowy ranking fotografii podróżniczej młodego pokolenia.

Podróżowanie to piękne zajęcie i marzenie wciąż aktualne w setkach ludzkich głów. Mimo że masowa turystyka bywa nieco przytłaczająca, a skutki społecznej mobilności są degradujące dla środowiska, to wciąż kojarzymy podróże wyłącznie pozytywnie: z wolnością, wiedzą i pięknem. Olga Tokarczuk, która napisała o tym książkę pt. „Bieguni”, jeszcze niedawno przyznawała się do  błędów i pewnej naiwności. Być może należy rewaluować fantazje obieżyświata i nadać im nieco inny bagaż wartości? Chyba jednak to niemożliwe. Przecież to silniejsze od nas – zew podziwiania świata w tysiącach jego odmian. Swoboda podróżowania jest zbyt świeża, by tak łatwo ją zbyć. Dlatego wciąż kurczowo trzymamy się globtroterskich pragnień; przy życiu trzymają nas obietnice, że za zarobione w ciagu roku pieniądze pozwiedzamy przynajmniej trochę globu na wakacjach.

Czy ktoś tu surfuje po Internecie?

Możliwość nieskrępowanego przemieszczania się po całym świecie trwa od ponad półwiecza i wciąż zyskuje na dostępności. Odkąd wprowadzono samolotowe loty pasażerskie, do pokonania została już tylko [najtrudniejsza] bariera finansowa. Ale nawet tę przeszkodę udało się nieco zredukować za sprawą tanich linii lotniczych, otwierając tym samym turystykę na coraz szersze grupy społeczne. Od tamtej pory ludzkie ławice przemierzają świat wzdłuż i w poprzek, nieustannie fluktuując po morzach, przestworzach i lądach. Mimo stałej tendencji, parę rzeczy jednak zmieniło się w życiu każdego The Traveler w ostatnich latach. Przede wszystkim postępująca rewolucja technologiczna umożliwiła łatwy dostęp do wiedzy, także w czasie rzeczywistym. Nie trzeba wielotygodniowych przygotowań przed wyjazdem, by posiąść bagaż informacji o docelowym kraju i kulturze. Wszystko, łącznie z praktycznymi danymi dotyczącymi noclegu i wyżywienia, można zyskać w przeciągu kilku sekund na ekranie telefonu. W związku z powyższym, zmienił się także sposób dokumentowania podróży. Współcześnie gdy odświeżamy wakacyjne wspomnienia, rzadko sięgamy do wysłużonych albumów fotograficznych w skórzanych okładkach. O wiele częściej na bieżąco raportujemy nasze turystyczne dokonania w mediach społecznościowych, wystawiając się na podziw i zazdrość dużego grona znajomych. A nawet jeśli zachowujemy nasze przygody w sferze prywatnej, to zazwyczaj mają wymiar binarnych obrazów elektronicznych, a nie wywołanych u fotografa odbitek.

Wciąż kojarzymy podróże wyłącznie pozytywnie: z wolnością, wiedzą i pięknem. To silniejsze od nas – zew podziwiania świata w tysiącach jego odmian.

To dziwaczne, ale media internetowe (w tym społecznościowe) w nomenklaturze naukowej i dziennikarskiej wciąż noszą miano «nowych mediów». Powoli mija trzecia dekada odkąd cieszymy się w Polsce dobrymi i złymi stronami Internetu; także social media rozwijają się od co najmniej kilkunastu lat. A jednak wciąż mają dla nas powiew świeżości, zwłaszcza na tle długoletniej historii tradycyjnych środków przekazu: radia, telewizji i prasy. Tymczasem w morzu obrazów i informacji, gubimy świadomość konwergencji mediów. W rzeczywistości dzisiejszy Internet jest spadkobiercą przeszłości, wyraźnie naśladując niektóre formy dziennikarskie. Oczywiście pojawiło się trochę nowości: tworzenie treści (contentu) jest dziś procesem bardziej demokratycznym, sieciowym i interaktywnym. Modyfikacjom uległy też zasady formalne – przede wszystkim zarówno teksty, jak i formy wizualne są znacznie krótsze, pokawałkowane, dopasowane do przebodźcowanego odbiorcy, który traci koncentrację 60 razy na godzinę.  Wszystko błyskawicznie się zmienia. Mało kto czyta wciąż tradycyjne blogi, a «surfowanie po Internecie» to dziś śmiesznostka słownikowa, której używają jeszcze tylko właściciele skarpetek Aloha Vibes. A jednak wciąż widać w nas te same zachowania, które mieli nasi rodzice i dziadkowie jako czytelnicy gazet i telewidzowie. Poszukiwanie podobieństw skłania nas, by w Twitterze widzieć potomka prasy; z kolei Instagram kopiuje formułę TV (ale także twórczo ją przekształca, tworząc moduł relacji jako mikrotelewizyjną zagwozdkę dla każdego medioznawcy).

Instagram, czyli (w wolnym tłumaczeniu) Inspiracja

Wszystkie powyższe uwagi wprowadzają nas na nowe obszary i mgliste pole, na którym tańczą ludzie twórczy i kolorowi. Wielu z nich prawdopodobnie nie ma kierunkowego wykształcenia, a jednak tworzą wspaniałą jakość i ciekawe narracje. Każdy z nich jest przy tym swobodny i naturalny. Sięgając do modowej metafory – popularni Instagramerzy chodzą raczej w skarpetkach do sneakersów, niż w garniturze wyprasowanym w kant. Młodzi twórcy robią zdjęcia i podróżują, a my śledzimy ich dokonania na ekranach naszych telefonów. Są dla nas inspiracją, podglądamy ich z naszych domów i pracy; ślinka nam cieknie, gdy widzimy jak cieszą się życiem. Obserwowanie tych barwnych przygód dostarcza mnóstwa emocji. A to dodatkowo utrudnia zadanie, by nasz ranking fotografii podróżniczej był wymierny i obiektywny. Nie dość, że mamy do czynienia z nowym medium i trudnymi warunkami (często nie mamy innych narzędzi  oceny niż własny gust), to jeszcze młody wiek artystów wyklucza powołanie się na opracowania naukowe. Ale Many Mornings to ambitny zespół! Dlatego przejrzeliśmy wiele kont instagramowych, by wyselekcjonować tych klika, które są dla nas prawdziwą inspiracją do podróżowania 3.0.

Ile obserwujących będzie miał ranking fotografii podróżniczej?

Stawiając podium dla największych talentów młodej fotografii, mogliśmy brać pod uwagę wiele kryteriów. Oczywiście zawsze kusi hierarchia popularności. Wiadomo, że wypowiadając się tak jak wszyscy, nie narazimy się na zbyt wiele głosów krytyki. Liczba followersów byłaby więc prostą wykładnią i tarczą obronną dla naszych ocen. A jednak postanowiliśmy wziąć pod uwagę przede wszystkim dwa inne ważne komponenty: wysoką jakość artystyczną realizowanych projektów oraz ciekawie budowane historie wizualne. Wiadomo, że często związuje to dość liczne grono fanów, a jednak była to dla nas sprawa wtórna.

Dlatego będziemy dumni, jeśli nasz ranking fotografii podróżniczej, zaszczyci @bratosiewicz. Piotr Bratosiewicz na swoim profilu ogłasza, że odwiedził 193 kraje, co wydaje się wynikiem wręcz nieprawdopodobnym. Uprawomocnia go jednak dokumentacja zdjęciowa. I to jaka! Feed pełen jest smacznych kąsków. W wielu kadrach opowiada o miejscach i ludziach, nie faworyzując żadnego z tych komponentów. Bratosiewicz jako artysta raczej nie jest ryzykantem. Dominująca kompozycja centralna oraz kontrasty kolorystyczne mogłyby łatwo stać się zarzutem o efekciarstwo, gdyby choć raz omsknęła mu się ręka. A jednak nie ma tu wtopy! Brak eksperymentu nie oznacza jałowości; mamy przed sobą feerię barw i wrażeń oraz możliwość kontemplacji oceanu ciekawych detali. To druga – jakże dla nas ważna! – wartość. Bratosiewicz opowiada niesamowite historie, a nie tylko karmi nas kalorycznymi łakociami. Można zatopić się wgłąb tych zdjęć i wejść w kolory jak Alicja do Krainy Czarów. Porównanie jest tym bardziej na miejscu, że niektóre (co bardziej egzotyczne) zdjęcia są dość tripowe. Kto wie, może to hipnotyczna moc symetrii? Doskonale widać to w fotografiach boisk piłkarskich. Takich kadrów nie widzieliśmy nigdy w żadnej telewizji, mimo że jest wśród nas niejeden Football Fan, który śledzi i Ligę Mistrzów, i mecze w Fifę na PS4.

Przez żołądek do rankingu fotografii podróżniczej

Kolejny sposób wizualnego opowiadania o podróżach to świat widziany przez kuchenne okno. Choć może bardziej precyzyjne byłoby stwierdzenie o restauracyjnym wnętrzu. Było nie było, podczas przemieszczania się po wielokilometrowych drogach nie zawsze jest czas na samodzielne pichcenie. Niemniej, opowieść o lokalnych zwyczajach kulinarnych zwykle jest ujmująca i sensownie buduje kontekst podróży. Nie musimy chyba mówić, że nieraz uwiodła także zespół Many Mornings. W końcu wielokrotnie mówiliśmy już o naszym łakomstwie rodem ze skarpetek Honey Bear.

Na podstawie naszych obserwacji wyróżniliśmy dwie szkoły opowiadania o kulinarnym podróżowaniu. Nasz ranking fotografii podróżniczych jest wystarczająco pojemny, by zmieścić kilka autorskich stylów. Jeden z nich oznacza zwyczajność i jest reprezentowany przede wszystkim przez @everydaytrip. Już sama nazwa powinna być dla nas sygnałem z jakim typem artystycznej wrażliwości będziemy mieli do czynienia. Marta fotografuje tak, jakby przenosiła na język aparatu muzykę Morrisseya i The Smiths. To po prostu pean na cześć codzienności, zwykłości i prostoty. Nie ma tu ściemy! Wszystko jest podane jak na tacy, a my przeżywamy podróże niemal na równi z autorką. Feed jest naprawdę bezpretensjonalny – i bardzo nas to cieszy. Jest ręka z kieliszkiem wina sięgająca zza kadru, jest pizza na stole bez budowania sztucznego kontekstu i planowania ujęć przez cały dzień. Taka fotografia nie kłamie, a jest po prostu dokumentacją chwili. To rusza! – jeśli nie oko, to przynajmniej serce.

 

Naszym drugim ulubionym typem kulinarnego podróżnika jest @Rozkoszny. To postać trochę z innej bajki, ponieważ autor prawdopodobnie skłonny jest definiować się przede wszystkim jako fan kuchni, a dopiero w drugiej kolejności podróżowania. A jednak postanowiliśmy zmienić dla niego ranking fotografii podróżniczej, bo swoimi wysmakowanymi zdjęciami mówi naprawdę wiele o kulturach Europy i całego świata. Za Instagramowym kontem stoi młody i niezwykle utalentowany chłopak – Michał Korkosz. Ostatnie kilka miesięcy spędził w Hiszpanii, skąd przywiózł wspaniałe materiały dotyczące zwyczajów stołu Madrytu, Sewilli i Walencji. Gdy Rozkoszny uwieczni nawet najprostszą potrawę na kliszy (czy raczej elektronicznym dysku), to później całymi tygodniami marzymy o podróży i zjedzeniu chociaż kęsa. Nie jesteśmy zresztą jedyni. Talent fotograficzny Korkosza doceniono także dwoma nagrodami Saveur, a te są dla kulinariów tym, czym Oscary dla świata filmu.

Nostalgiczne podróże w czasie

Przeciwnym biegunem fotografii podróżniczej w polskiej (przynajmniej u korzeni) historii najnowszej jest Magdalena Wosińska. Ta młoda fotografka już jako małe dziecko wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych w latach dziewięćdziesiątych XX w. Nie miała okazji nasiąknąć duchologiczną estetyką epoki polskiej transformacji ustrojowej, pełną wizualnych wysypisk śmieci i dziwactw. Pielęgnowała za to wrażliwość na wskroś amerykańską, co jest widoczne już na etapie doboru tematów – na zdjęciach Wosińskiej królują wielkie przestrzenie: pejzaże Kalifornii i Arizony. Tradycja amerykańskiego sposobu widzenia znalazła swoją syntezę za pośrednictwem Retro Camera obsługiwanego przez Polkę, która rozumie, co znaczy samochód dla amerykańskiego stylu życia. Mimo, że przedstawianymi obiektami bardzo często są środki transportu, to trudno jednak uznać, by zdjęcia Wosińskiej były dynamiczne. Odwołują się raczej do wizualnego kanonu turysty i amerykańskiej kontrkultury lat sześćdziesiątych.

Jakkolwiek pozornie są to nieprzystające tradycje, to w przypadku Wosińskiej taki koktajl wychodzi świeżo i atrakcyjnie. To, co Wosińska dodatkowo odziedziczyła po rewolucji obyczajowej lat sześćdziesiątych to niewątpliwy (i świadomy) erotyzm jej zdjęć. Jej codzienność wodzi za nos i eksploruje granice pomiędzy pożądaniem a bezpieczeństwem. Nie chodzi tu oczywiście wyłącznie o nagość, ale o takie jej wykorzystanie, które współgra z współczesnymi kulturowymi kontekstami ludzkiej (a zwłaszcza kobiecej) seksualności. Nie jest to jednak estetyka okładkowa (której esencja jest w gruncie rzeczy aseksualna), ale gra zmysłowością w jej dostępnych (dotykalnych) przejawach. Magda Wosińska utrwala na obrazach niewyraźną strukturę surrealnego snu funkcjonującego w idealizującej współczesności. Taki sen to podszewka rzeczywistości, wciąż obecna w naszym codziennym życiu.

Ranking fotografii podróżniczej oscyluje więc wokół różnych kontekstów. W podróży – tak jak w codzienności – szukamy przyjemności i czerpiemy inspiracje z bardzo różnych dziedzin. Dlatego na naszej liście znajdują się nie tylko artyści, którzy utrwalają aparatem piękna widoki, ale także ci, którzy nie boją się wypowiadać o swoich słabościach, pasjach czy cielesności. Każdy z powyższych przypadków jest (bez wyjątku!) niezwykle ciekawy i wymaga co najmniej kilku wieczorów w artystycznych skarpetkach na stopach spędzonych z telefonem w ręku i otwartą głową na nowe podróżnicze wrażenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

POWIĄZANE PRODUKTY

MOŻE CI SIĘ SPODOBAĆ